Drukuj

Dzień trzynasty czyli lustra nie kłamią!

Karnawał… w końcu! Dobrze, że go nie przesunęli bo teraz wbijam się bez problemu z sukienkę, którą kupiłam sobie za pieniądze z delegacji. Haha..posiedziałem w domu w Kicią i jeszcze mi za to zapłacili. Żyć nie umierać! No proszę moje lustro w sypialni nie kłamie!  Ktoś ostatnio powiedział, że schudłam! Boże! W końcu ktoś raczył to zauważyć. Znowu jestem XXL, a nie XXXL. Przecież różnica jest kolosalna. Choć to słowo „kolosalna” jakoś dziwnie mi się kojarzy… hm…. duża… to jest lepsze słowo. Tak, niech będzie „duża”.

Coooo?? Już 10ta! To niemożliwe! Przecież ja miałam o 10 tej w biurze! Przyjeżdża Flaszka z tym… proktoentuzjastą… nowym szefem komisji rewizyjnej. Znowu będą mi sprawdzać wszystkie dokumenty. W ogóle mi nie ufają, a przecież takiego porządku jaki mam ja w dokumentach, nie ma nikt na świecie! Czepiają się stale i czepiają. Gdyby nie ten cham – były wice i jego podłe donosy, byłby spokój. A tak – co miesiąc kontrola! Jak można donieść na mnię Prezes Pusię Wydmusię?! Panią Prezes Pusię Wydmusię! Bo sobie wydrukowałam kilka brakujących uchwał „na lewo” w tym kilka z datą 1 listopada? A to pomylić się nie można? Wielkie mi rzeczy. A ilu związkowców wciągnęłam do ZPN dzięki temu! Oni wcale nie muszą wiedzieć, że nie było posiedzeń prezydium. Niech się cieszą, że są w związku! I płacą składki! W końcu są do tego tak jak ja - jestem od bycia prezesem w końcu! Telefon bo biura… szybko!

Pusia: witaj Mateczko…

Matka: no witaj Pusiu. Nie ma Cię i nie ma! A Tu goście czekają.

Pusia: milcz i słuchaj! Powiesz im teraz, że jestem u pani prezydent na rozmowie w sprawie podwyżek dla naszych członków. Nie muszą wiedzieć, że ja jeszcze w domu jestem.  Zrób im kawę i daj te stare ciastka, te co od miesiąca leżą na stole w kuchni… tylko mrówki zdmuchnij! Żeby mi wstydu nie było…

Matka: ale….

Pusia: żadne ale! Słuchaj dalej: powiedz Flaszce, że jutro jadę do Warszawy. Wiesz, jakieś pieniądze trzeba zarobić. Wyciągniesz jedną z tych lewych delegacji, wypełnimy i bez jeżdżenia mamy 800 złotych za nic, a naszych członków stać na to przecież. Oczywiście niegdzie nie pojadę – zostanę  z Kicią w domu… ona jest taka kochana. Wiesz, co ona ostatnio zrobiła? Lizała sobie dupkę i tak fajnie się oblizywała przy tym. Cudowne! Nieprawda? Mam to na zdjęciu… ten ryjek. Kochana Kicia! Pokażę Ci jak przyjadę.

Matka: ale Pusiu… posłuchaj…

Pusia: żadne „ale”! Zrób co mówię. I nie pomyl czegoś bo nie mam zamiaru tego wszystkiego tłumaczyć tej zapijaczonej Flaszce jak przyjadę do biura.

Matka: ale oni tutaj obok mnie stoją i słuchają na głośnomówiącym…  

Pusia: kurwa! Chcesz powiedzieć, że oni wszystko słyszeli???!!!

Flaszka: witaj moja droga….

Pusia: piii…piii…piii

Nosz kurwa mać. Ta idiotka znowu zamiast słuchawki na swoim telefonie wcisnęła „głośnik”. Jak ja teraz wyglądam??!! No nic..może nie wszystko słyszeli? Pewnie, że nie słyszeli! Nie mogli słyszeć przecież… tak cicho mówiłam. Niee… nie słyszeli. Ok. Szybko do biura!

 

Boże, czemu nasze biuro jest na pierwszym piętrze! Przecież ja się kiedyś wykończę! Ok. jestem. Trzy głębokie wdechy… uśmiech na twarzy? Lusterko… gdzie jest moje lusterko… Jest! Nie, nie taki… muszą widzieć, że jestem zrelaksowana i zaangażowana przecież. O! teraz jest ok. Wchodzę!

Pusia: no wiiiitaj Flaszeńko!

Matka: goście pojechali, niestety. Zaraz po tym jak usłyszeli co powiedziałaś przez telefon…

Pusia: ŻENUŁA normalnie! To ja jadę jak pirat drogowy, a oni mnie olali!

Matka: jak to jechałaś? Przecież prezydent przyjmuje tuż obok nas?

Pusia: jaki prezydent? Co Ty pierdolisz? Weź się do roboty lepiej! Wiem gdzie byłam przecież. Boże, mnię ta praca kiedyś wykończy!

 

Dziś spotkanie zarządu! Mam dla nich świetną wiadomość: ktoś zauważył, że schudłam! Mogliby już przyjść. Banda idiotów. Nikt na niczym się nie zna. Sami dywersanci… hm... czy dyletanci? Jak to tam było… hm… nieważne. Nigdy w szkole nie byłam prymasem, przecież. A wracając do zarządu. Musiałam do niego wziąć samych idiotów, żeby mi nikt się w nic nie wtrącał. Po co mam mieć znowu kłopoty? Weźmy przykładowo Małągosię – głupia jak but! Łupież jej się sypie do talerza, ale nie wpadnie na to, żeby coś z tym zrobić. No przecież ja jej tego nie powiem. Matka ślepa i stara, Roratka nawet składek nie potrafi zapłacić w terminie,  potem na spotkaniu prezesów przeczytać tego co ja napisałam o byłym wice, jak to ją wykorzystał w swojej grze. Jak zaczęła czytać i udawać, że prawie płacze to myślałam, że spadnę z krzesła. Jak coś takiego miało go pogrążyć? Kto w to miał uwierzyć?! Prezesi to debile, ale nawet debil się zorientuje, że coś w tym nie gra. Tak dobrze przygotowałam wtedy to spotkanie, obdzwoniłam kogo trzeba, powiedziałam kto i kiedy ma co powiedzieć. I na nic to wszystko. I tak się wszyscy połapali. Ale to nie moje wina przecież! Ale już go nie ma! I dobrze. Mam Roratkę i możemy się teraz sobą nasycić ile chcemy. To przecież moja ukochana przyjaciółka.

Dobra, spotkanie zarządu czas zacząć…

Pusia: Kochami, witam was wszystkich

Małagosia: witaj Pusiu. Pięknie dziś wyglądasz.

Pusia: och dziękuję Ci kochana. Wiesz przecież, że staram się jak mogę. Ostatnio nie zjadłam 5 pączków tylko jeden… no dobra… trzy, a moje lustro w sypialni powiedziało mi, że schudłam!

Małagosia: hmm… aha… bo wiesz… mi chodziło o twoje buty…

Pusia: no wiesz co! No dobrze moi drodzy, do rzeczy….

Małagosia: a propos Twojego schudnięcia…. Na forum pojawił się wpis na ten temat…

Pusia: wiem moja droga. Od tego chciałam zacząć właśnie. Otóż moi Kochani na forum ktoś zauważył, że schudłam! Rozumiecie to?! W końcu! Pozwoliłam sobie wydrukować wpis i chcę, abyście tego wysłuchali:

...” napisał Karolcia”

 Byłam wczoraj z mężem u okulisty. Nowe okulary… widzę wszystko w końcu ... wychodzę na ulicę ... patrzę… Pusia !! ...Pierwsze wrażenie:  coś mi się wydaje, że Pusia schudła… i to sporo schudła!”

Pusia: I co na to powiecie moi Kochani? Czyż to nie jest wspaniałe?

Roratka: taki wpis! Hura! Brawo Pusiu! W końcu coś pozytywnego o Tobie napisano na tym wstrętnym forum!

Pusia: dziękuję Wam moi Kochani, dziękuję! Nawet nie wiecie jakie to uczucie mieć takich wspaniałych zastępców, którzy są ze mną… zawsze! Dziękuję Wam kochani. Dziękuję!

Roratka: słuchajcie proponuję wejść na forum i przeczytać ten wpis. I te wszystkie, które potem napisano. Zobaczmy jak ludziom szczęki poopadały! Już włączam komputer….moment….jeszcze chwila… forum…i jest! Jest, mam ten wpis! Wspaniale! Zaraz… zaraz… no nieeeee! Podłość ludzka nie zna granic! Zobaczcie następny wpis!

Pusia: co? Czytaj natychmiast!

Roratka: nie, lepiej żebyś tego nie czytała!

Pusia: czytaj! Albo nie ..odsuń się natychmiast. Sama przeczytam!

…napisał „Gość”

Schudła? Żarty? Może i schudła ale przecież CHUDA KROWA TO JESZCZE NIE SARENKA jak to mówiąJ

Roratka: szczyt chamstwa. Przecież to nieprawda! Taka chuda krówka ładnie wygląda przecież, no powiedzcie sami!

Pusia: no wiesz!

Małagosia: nie ma się co martwić. Wiemy, że to nie jest prawdą. Skoro Karolcia  z forum zauważyła, że Pusia schudła to musi coś tym być.

Pusia: ależ oczywiście… no i moje lustro w sypialni przecież… o tym lustrze w łazience nie wspomnę. Zamykamy to forum! Natychmiast!

Małagosia: nie! Na końcu jest jeszcze jeden wpis Karolci! Pewnie, nie zgadza się z tym wpisem o chudej krowie!

Pusia: no wiesz!!

Małagosia: czekajcie… czytam!

… Napisał „Karolcia”

Moi drodzy! Nie uwierzycie co się stało! Mąż zabrał mnie na spacer do ZOO, podchodzimy do wybiegu dla zwierząt i mówię:  jaka piękna żyrafa!, a mąż do mnie: to nie żyrafa kochanie,  to słoń! Poprawiam okulary i widzę: żyrafę! Mąż mówi: to słoń! W końcu wpadamy na naszego okulistę, który dziś rano dał nam nowe okulary. Pytamy go: panie doktorze proszę nam powiedzieć czy to słoń czy żyrafa? A on odpowiada: proszę państwa pomyliliście okulary. Wymieńcie się nimi, proszę. Zakładam okulary męża…. patrzę… a tam hipopotam! I mąż potwierdził: hipopotam. Zaraz..zaraz ..czy ja dziś widziałam na ulicy Pusię?? Co ja w takim razie widziałam???

Pusia: no nieeee! To już przesada, żeby takie swoje spostrzeżenia na mój temat wypisywać na forum! Proponuję aby zarząd wyraził swoje oburzenie. Proszę bardzo: kto jest oburzony ręka w górę! Proszę zaprotokołować, że zarząd wyraził swoje oburzenie….

Matka: a kto dziś protokołuje?

Pusia: a no tak… nikt nie protokołuje, po co nam protokoły. Przepraszam bardzo musze odebrać telefon od męża… halllo… że co????  kto??? Dziękuję Ci za informację. Pa..papa.

Roratka: co się stało?

Pusia: słuchajcie do drugich związków właśnie idzie były Wice! Ciekawe po co?

Małagosia: wszedł już do nich. Czekaj …wezmę telefon i stanę pod ich drzwiami i podsłucham… jak zawsze… przecież korytarz jest taki szeroki!

Pusia: dobry pomysł! Idź!

Małagosia: idę….

Pusia: no i co… no i co… mów! Co słyszałaś?

Małagosia: kurwa… ich protokolantka otworzyła drzwi kiedy podsłuchiwałam  z uchem przy klamce…

Pusia: no i co?

Małagosia: zrobiłam wielkie oczy i... zapytałam …eee…. czy mają suchy chleb dla konia…

Pusia: że co???

Małagosia: a co miałam zrobić? To mi przyszło na myśl w pierwszym momencie!

Pusia: chleb dla konia? Dla jakiego konia?

Małagosia: na jak to dla jakiego? Nie oglądałaś tego serialu…zaraz …zaraz… jaki on miał tytuł?

Roratka: wiem! „Czterej pancerni i pies”!

Pusia: że co? Przecież oni nie mieli konia tylko psa!

Małagosia: no tak ale tam chodził taki facet po piętrach i pytał o suchy chleb.

Pusia: gdzie? w czołgu chodził??!!

Małagosia: w jakim czołgu? Po korytarzu chodził i pukał do drzwi i ludzi pytał…

Pusia: o psa?

Małagosia: o chleb!

Pusia: przecież psy nie jedzą chleba?

Małagosia: no tak… no to nie wiem już o co pytał.

Pusia:  w takim razie to wszystko na dziś. Jesteście wolni!

 

No i co nie idioci? Nawet podsłuchać nie potrafią. Ja mam ich wszystkiego uczyć! Ja?! Swoją drogą ciekawe czego ten były Wice chciał? Pewnie przylazł podsłuchać pod drzwiami! Taaak… po to przylazł! I co? Niczego nie usłyszał! Haha… daremny trud! Nic ważnego dziś na zarządzie nie było. Coś tam o krowie mógł usłyszeć… ale to przecież nie o mnie było… przecież! Wracam do domu… do mojej Kici. Boże, co za dzień! Mnię ta praca kiedyś wykończy!

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież