Drukuj

Dzień czternasty czyli jak zdobywam popularność na fecabook;u

Jak ja lubię poniedziałki. Wszyscy idioci do pracy, a jak Pusia, Pani Prezes Pusia Wydmusia …w terenJ czyli zabawa z moją Kicią do 12tej. Jak w każdy poniedziałek. Jeszcze tylko telefon do biura i mam wolne.

Pusia: hallooo moja droga Roratko

Roratka: witaj Pusiu

Pusia: słuchaj kochana jestem od 6 tej na nogach, byłam już w 3 placówkach… O boże, mnię ta praca kiedyś wykończy!

Roratka: od 6tej w placówce? A która o tej porze już jest czynna?

Pusia: moooja droga nawet nie wiesz ile ja musiałam się przedzierać przez te zaspy dzisiaj. Spadło tyle śniegu! Moje całe osiedle zasypane! Mówię ci! Koszmar!

Roratka: coś Ty… przecież mieszkam na tym samym osiedlu co Ty i nie ma tu ani grama śniegu!

Pusia: pii…pii…pii

Głupia pinda, będzie mnie rozliczać gdzie i kiedy jestem, mnię, Pusię Wydmusię, Panię Prezes Pusię Wydmusię! Załatwiłam jej pracę w związkach, wywalając poprzedniego wice, to nich się cieszy i siedzi, a jak nie to WON!

Teraz telefon do Irenki…

Pusia: haloł moja droga, co u Ciebie?

Irenka: a witaj, jestem już na emeryturze jak już pewnie wiesz…

Pusia: wiem, wiem kochana, zazdroszczę Ci tego wolnego czasu …

Irenka: przecież Tobie też go nie brakuje…

Pusia: wiem, wiem ale nie masz pojęcia ile to człowiek musi się nakombinować, żeby znaleźć wytłumaczenie dlaczego nie ma mnie w biurze. Istny koszmar!

Irenka: wierzę, ale tobie nigdy nie brakowało pomysłów przecież…

Pusia: ależ oczywiście, moja droga. Właśnie przed chwilą wciskałam kit Roratce, wiesz tek której załatwiłam pracę z ZPN. Jest wiceprezesem to niech siedzi na dupie i nie marudzi.

Irenka: tak, pamiętam ją. To ta, która a niczym się nie zna. W kuratorium jej podziękowali, u nas chciała zostać dyrektorem POZ ale jej starosta podziękował bo jest tępa jak tabaka  w rogu.

Pusia: tak, to ta sama. U mnie też się nie sprawdza. Ostatnio awans zawodowy jej się zamarzył. Do szkoły chce iść do pracy! Ty to rozumiesz?!

Irenka: Chroń Panie Boże nasze dzieci przed takim „nauczycielem”.

Pusia:  Niczego nie potrafi, ani kłamać, ani nawet przeczytać z kartki tego co jej napiszę. Tragedia! Ale telefony w biurze odbiera przynajmniej.

Irenka: przynajmniej tyle. Posłuchaj moja droga, wczoraj oglądałam coś i Internecie i znalazłem ciekawe zdjęcie z Tobą w roli głównej. Zaraz Ci je wyślę na komórkę

Pusia: ok., czekam….

Irenka: wysłałam. Dotarł?

Pusia: cooooo??!!! A to chamy! Jak mogą mnie tak traktować! Że kocham PZPR… jak tych czasów nie kochać?. Jak było wtedy łatwo być prezesem. Jeden telefon do prezydium partii i na mordę leciał jak nie ten to tamten. Ilu to nauczycieli za szkół tak poleciało za to że mnię krytykowali. Pamiętasz kochana?

Irenka: ależ oczywiście, że pamiętam. Sama w ten sposób pozbywałam się ludzi. A teraz?!

Pusia: no właśnie! Teraz nikogo nie da się pozbyć jak kiedyś. Wiesz ile na musiałam się nakłamać, żeby się pozbyć byłego wice, który wszystkie moje tajemnice wydał prezes Flaszce. Tak się starałam, żeby wszystko zostało tajemnicą, a on to wszystko wydał. Na szczęście Flaszka jest na tyle głupia, wiesz ta co chleje cały dzień, że wcisnęłam jej bajkę jak to mój były wice ma zamiar stawać w wyborach na prezesa okręgu i zamierza ją wygryźć ze stanowiska. Łyknęła to jak mały pelikan kluskę i się go pozbyłyśmy razem.

Irenka: no tak, tylko teraz wszystko się wydało i ludzie o tym wszystkim mówią i śmieją się z Ciebie

Pusia: kto mówi??!! Kto się śmieje??!!

Irenka: no jak to kto… całe Kentaki. Na forum nie wchodzisz? Nie czytasz tego co ludzie piszą?

Pusia: no tak… forum… racja. Ehhh… gdyby jeszcze istniała nasza kochana partia. Jeden telefon i sprawa byłaby załatwiona, a tak człowiek musi się sam wszystkim  zajmować.

Irenka: słuchaj… i ta Twoja tajna księga protokołów. Trochę przesadziłaś moja droga. Wiesz, że takie rzeczy jak księga nie mogę być tajne przecież!

Pusia: a co miałam zrobić Kiedy żona byłego wice domagała się jej pokazania? Przecież wyszłabym na kłamcę i oszustkę. Słuchaj w tej księdze kartki wyrywaliśmy z tyłu aby wkleić i zapisać z przodu bo nam uchwał podjętych brakowało. Żeby dyrektorzy płacili na moje oddelegowanie musieliśmy mieć uchwały. A ich nie mieliśmy bo nam członków ubywało stale…

Irenka: no tak, rozumiem.  A te brakujące uchwały, o których piszą na forum?

Pusia: oj tam… brakuje w księdze kilku tylko. Nie ma tej o przyjęciu Roratki do ZPN… musiałam jej pomóc więc przyjęłam ją bez uchwały. Wielka mi sprawa…

Irenka: no tak tylko skoro ona nie została przyjęta w listopadzie to na jakiej zasadzie jej pracodawca partycypował w kosztach Twojego oddelegowania? To trąci wyłudzeniem pieniędzy od pracodawcy. Dużo masz takich lewych, niepodjętych uchwał?

Pusia: oj tam… kilka tylko…

Irenka: nie dziw się więc, że w Internecie takie memy na Twój temat ludzie sobie przekazują…

Pusia: no tak… ale że palę i śmierdzę! Przesada, prawda? Powiedz, że nie śmierdzę! Mogę Ci chuchnąć do słuchawki…proszę …huhhhhh… i co? śmierdzę? Prawda, że nie śmierdzę, prawda?

Irenka: ależ oczywiście, że nie. Z tym przesadzili. No dobrze moja droga, dziękuję za telefon. Pozdrawiam…

Andrzej: z kim to tak długo rozmawiałaś?

Irenka: z Pusią… co z niej za idiotka! Cały powiat aż się trzęsie ze śmiechu. Gdzie się nie pojawi ludzie żartują. Jak można być taką idiotką i utajnić księgę protokołów z powyrywanymi kartkami!! Tylko czekać aż prokuratura się tym zajmie.

Andrzej: wiem…wiem… Mówiłem Ci, że ona podsłuchuje pod naszymi drzwiami kiedy mamy zabranie zarządu? Musi się kobieta czegoś bać.

Irenka: wiadomo czego. Prokuratury. Tylko czekać jak się za nią i ten jej związek wezmą śledczy… A te memy w Internecie! Nic tylko prawda!

Andrzej: fakt.

 

No to mam wolne. Poniedziałki nigdy nie były męczące. Odkąd pamiętam. Teraz telefon do Matki… zwołujemy zarząd, natychmiast.

Pusia: halllooo moja droga

Matka: witaj, kiedy będziesz biurze?

Pusia: mam jeszcze kilku dyrektorów do odwiedzenia, mówię ci ledwo żyję…

Matka: tak, tak, wiem,  Roratka mi powiedziała o śniegu.

Pusia: koszmar z tym śniegiem, mówię ci!

Matka: dzwoniła Flaszka i pytała gdzie mieszkasz bo chce Cię odwiedzić. Ma pilną sprawę.

Pusia: że co??? kiedy ??dzisiaj??? teraz?? Przecież ja jeszcze nieumalowana, hełmofon na głowie niezrobiony. Boże nie wyrobię się!

Matka: jak to nieumalowana? To ty do dyrektorów jeździsz nieumalowana? I bez hełmofonu?

Pusia: eeee… no rozmazało mi się wszystko jak śnieg odgarniałam…

Matka: ale Flaszka stoi gdzieś pod Twoim domem i czeka na telefon ode mnie informacją o numerze pod jakim mieszkasz….

Pusia: że co???

Matka: no tak… i nic o śniegu i zaspach nie mówiła.  Boże gdzie ta alkoholiczka zajechała?

Pusia: powiedz jej, że już tam nie mieszkam, że teraz nigdzie nie mieszkam…

Matka: wiesz co, to może Ty sama do niej zadzwoń

Pusia: pii..pii..pii

 

Z jakimi idiotami ja muszę pracować! Nawet jednego telefonu nie potrafią wykonać w moim imieniu. Boże, mnię ta praca kiedyś wykończy! Wiem, wyślę wszystkim członkom Zarządu sms’y. Trzeba korzystać z osiągnięć techniki przecież, na na czym jak na czym ale na tym to ja się znam jak nikt inny. No dobra, na Excelu się nie znam ani trochę, ale nie muszę bo i po co?

Piszę: „ Wszystkich członków Zarządu zapraszam na pilne spotkanie dziś o godzinie 17.00 Tematem spotkania będzie omówienie naszego zarządu dotyczącego mam’a jaki ktoś umieścił w Internecie. Obecność obowiązkowa” Pani Prezes Pusia Wydmusia

No, do popołudnia mam wolne. A teraz Kicia i kawa. O! dostałam sms’a

Członek zarządu pisze: Witaj Pusiu, czy chodzi o tego super mem’a z Kicią? Jest świetnyJ Gratuluję. Znowu jesteś popularna. Już go wysłałem wszystkim znajomym. Pozdrawiam

Pusia: że co???? Idiota! Jak to wszystkim znajomym??? Dzwonię: hallo… coś Ty wymyślił z tym meme’m? Jego nie może nikt zobaczyć!

Członek zarządu: eeee…jak to nie? Myślałem, że….no wiesz… sława… popularność za wszelką cenę…

Pusia: jaka popularność? Czy Ty widziałeś jakie ja mam wory pod oczami i wiszące wary??!!

Członek zarządu: no widziałem, ale wiesz… od zawsze je masz i już się przyzwyczailiśmy wszyscy… mały lifting by się przydał… no dobra… spory lifting…

Pusia: ja mówię o mem’ie a nie o rzeczywistości TY idioto  !!!!!

Członek zarządu: aha..no tak… na mem’ie przesadzili i to bardzo. Nie masz aż takich worów… fakt

Pusia: zabraniam wam wszystkim pokazywać tego mem’a komukolwiek…

Członek zarządu: ale… ja już go pokazałem swoim znajomym, a oni swoim znajomym… a oni swoim… w sumie ponad 20 000 ludzi go już widziało…

Pusia: no to faktycznie jestem sławna! Przynajmniej hełmfon mam jak należy… no i kicia jest cudowna. Odwołuję spotkanie Zarządu w takim razie. To nie ma sensu.

I jak ja mam z takimi idiotami pracować? Ładnie mnię urządzili… sławna i popularna to ja jestem bez mem’ów. Przynajmniej popularność sprawi, że więcej ludzi odwiedzi moją stronę. Tak, to kolejny sukces!

 

 

 

 

 

 

Komentarze  

 
+2 #1 B 2016-01-29 19:18
Pusia jest popularniejsza i śmieszniejsza od komoruskiego
Cytować
 
 
+2 #2 K 2016-01-29 19:30
Pusia szczuplusia. Jak Simon Templaire.
Cytować