Drukuj

Dzień piętnasty czyli jak rozprawiam się ze zdrajcami!

Boże , mnię ta praca kiedyś wykończy. Wczoraj pracowałam całe 3 godziny, dzisiaj znowu zapowiada się długi dzień. I jeszcze spotkanie z prezesami, z tą bandą idiotów, która niczego nigdy nie rozumie i stale zadaje te swoje durne pytania. A kim to ja jestem, żeby na nie wszystkie odpowiadać. Płacić składki i morda w kubeł bo ochronę zabiorę! Teraz telefon do biura….

Pusia: hellloł….

Matka: no witaj, czemu Cię jeszcze nie w biurze? Dochodzi 12ta…

Pusia: mówię Ci Mateczko co ja mam za dzień….

Matka: co… znowu zaspy?

Pusia: gorzej moja droga… gorzej! Wyobraź sobie zalało nam mieszkanie i pół nocy wodę wylewałem do zlewu…

Matka: no to masz problem… ale co się stało… kranu nie zakręciłaś?

Pusia: no mówię ci...koszmar. Kranu? Nie to nasz sąsiad …woda waliła po ścianach jak z rzece…

Matka: który sąsiad?

Pusia: no jak to który… ten z góry!

Matka: ale Ty mieszkasz na ostatnim piętrze!

Pusia: eeee….no tak ale to nie tylko ten z góry, ale też ten z dołu…. Chamy uwzięli się, mówię ci. Moja Kicia całą noc pływa w misce po przedpokoju…

Matka: jak to ten z dołu? I woda Wam po ścianach waliła… do góry??

Pusia: no istne jaja, mówię Ci. Wszystko mokre, a najgorsze jest to, że nie mam czego na siebie włożyć. Wszystko pływa! Siedzimy właśnie z Roratką i pijemy kawę… musimy poważnie obgadać co teraz z tym wszystkim mam robić… i jeszcze ten paznokieć…

Matka: jaki paznokieć?

Pusia: no odpadł… ale moja pani od paznokci właśnie kończy… będzie pięknyJ Jak tylko skończy lecę na spotkanie z prezesami!

Matka: to pani od paznokci też z Wami w  tej wodzie siedzi?

Pusia: w jakiej wodzie? Tu nie ma żadnej wody! Co Ty pierdolisz? Weź się za robotę lepiej… Pa!

 

Co za idiotka, nie dość, że stara i głucha to jeszcze głupia jak but. Dobra, szybko …teraz prezesi…

Pusia: moi drodzy, witam Was kochani serdecznie. Zaprosiłam Was dzisiaj  abyśmy dogadali się w pewnej kwestii. Mój były wice doprowadził do rozpadu całego, kilkunastoosobowego ogniska związkowego w jednej z placówek…

Fajurka: no tak, po tym co się tutaj działo ostatnio nic dziwnego, że ludzie mają dość takich związków. Dogadałyśmy się jak się go pozbyć ale nikt nie przewidział tego, że ludzie nie są aż tak naiwni i we wszystko uwierzą. I co teraz?

Pusia: mooooja droga. Ludzie jeszcze zrozumieją jaki błąd popełnili! Wielki błąd!

Pusia: no i mamy problem… członków nam ubywa jak nigdy, już sama nie wiem jak mam jeszcze fałszować dokumenty aby wyglądało, że mamy ich ponad 500 … Dyrektorzy placówek i tak nie mają wglądu w nasze dokumenty więc nikt niczego się nie dopatrzy, ale kasy wpływa nam coraz mniej… a przecież ja mam potrzeby! To znaczy…. eeee… my mamy potrzeby. Prowadzenie biura tyle kosztuje przecież…. O Boże, mnię ta praca kiedyś wykończy! Ale do rzeczy Kochani! Otóż wpadłam na świetny pomysł!

Fajurka: no tak… kolejny świetny pomysł… już się boję.

Pusia: mooooja droga jeśli Ci się nie podoba w naszym związku zawsze możesz odejść! Droga wolna!

Fajurka: ale ja tylko….

Pusia: żadne „tylko” tutaj ja ustalam zasady i tylko moje pomysły się liczą. Zrozumiano?! Tak więc podstawową sprawą są nasi członkowie. Jak tylko wrócicie do swoich placówek musicie im stale powtarzać, że gwarantem ich egzystencji jest Karta N bo bez niej wszyscy stracą pracę! I tylko jej obrona dla im gwarancję pracy… a nam składki! Muszą wierzyć, że ja jako prezes walczę o Kartę N, robię wszystko, żeby mieli pracę bo o nich dbam. I tylko przynależność do związku zagwarantuje im pracę w przyszłości! Ja walczę o Kartę N, oni płacą składki i wierzą, że w razie czego im pomogę. Składki spływają, członkowie zadowoleni, a ja mogę pracować w terenie! Zrozumiano?!

Fajurka: a niektórzy członkowie mówią, że układasz się za ich plecami z dyrektorami…i że bywasz najczęściej na salonach...fryzjerskich, a nie w biurze.

Pusia: kto tak mówi??!!! Wywalę na zbity ryj!

Fajurka: a pamiętasz sprawę z placówce gdzie zwolniono 7 naszych ludzi … tylko naszych członków?

Pusia: eee tam… to byli idioci,  a nam idiotów nie trzeba. To tyle. Jesteście wolni!

No i poszli w cholerę. Co za banda! Niczego nie rozumieją. Że ja się układam z dyrektorami! Przecież poukładać się to podstawa, a Ci idioci są od płacenia składek i tyle. No, a teraz się rozprawię z tymi, którzy odważyli się wypisać z mojego związku. Ja ich wszystkich załatwię.

Pusia: dzień dobry Panie Wójcie

Wójt: dzień dobry…

Pusia: przyjechałam w pewnej delikatnej sprawie. Otóż mój były wiceprezes doprowadził do tego, że wypisało się z mojego związku ponad 10 osób. Pan to rozumie!!??

Wójt: i co z tego?

Pusia: jak to co z tego? Czy Pan wie, że on planuje założyć Panu nowy związek w placówkach na terenie Pana gminy?

Wójt: że co??! No nie… coś trzeba w takim razie z tym zrobić! Natychmiast!

Pusia: właśnie! A tutaj ma Pan listę nazwisk tych, którzy śmieli się wypisać z mojego związku. Pełna, imienna lista.

Wójt: ale to chyba nielegalne. Nie może mi Pani tej listy pokazać przecież…

Pusia: Paaaaanie Wójcie, a kto będzie o tym wiedział? Pan ich może teraz zwolnić bo nie mają ochrony i do końca życie się nie dowiedzą czemu ich zwolniono…

Wójt: no tak, racja. Czyli chce mi założyć nowy związek w gminie powiada Pani?

Pusia: ależ oczywiście! Wie Pan jakie wtedy będą problemy. Nie dość, że ten idiota z drugich związków nam miesza stale to jeszcze ten!

Wójt: postaram się temu zaradzić. Każę tego byłego wice zwolnić dyscyplinarnie. Powód się zawsze znajdzie przecież. Ja w mojej gminie wszystko mogę!

Pusia: tak jak ja w sowich związkach i dlatego Panie Wójcie tak dobrze się nam współpracuje, prawda?

Wójt: ależ oczywiście Pani Prezes!

Pusia: no… to tyle na dziś. Liczę na to, że upora się Pan z  problemem

Wójt: ależ oczywiście! A propos problemów… mam pytanie? W sieci krążą uchwały podjęte przez Panią w dniu 1 listopada 2013r. Proszę… wydrukowałem sobie nawet jedną z nich. Oto ona...

Pusia: och… te uchwały... wie Pan, miałam problem bo mi uchwał dotyczących przyjęcia członków brakowało, a pracodawcy ponad rok płacili za nich na moje oddelegowanie, więc usiadłam kiedyś i nadrukowałam tych uchwał trochę. Pomyliłam datę… Boże jedyny.. pomylić się nie można?

Wójt: ale to chyba nielegalne Pani Prezes?

Pusia:  moim związku to ja decyduję co jest legalne, a co nie jest. Ja Prezes Pusia Wydmusia, Pani Prezes Pusia Wydmusia!

Wójt: no tak. W takim razie dziękuję za wizytę. Żegnam.

Kolejny idiota! Co sobie taki wyobraża? Będzie mi taki mówił co jest nielegalne! Ja o wszystkim decyduję przecież. No to problem z głowy. Ten idiota zrobi wszystko, żeby pozbyć się byłego wice. Ale jestem mądra! Huraaaa JA! O Boże… fryzjer! Na śmierć zapomniałam!

 

 

Komentarze  

 
+4 #1 Ku przestrodze dla p 2016-02-09 06:55
Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.
Cytować