Drukuj

Dzień siedemnasty czyli jak robić karierę w mediach

 

 

Na dobry koniec tygodnia udzielę wywiadu! Jako najpopularniejsza osobistość w mieście i tak za rzadko to robię, ale nie mam na to czasu zupełnie. Powszechnie przecież wiadomo, że praca w terenie wymaga tyle czasu no i, że mię ta praca kiedyś wykończy! Lubię wywiady bo mogę ustosunkować się, a ja bardzo lubię się ustosunkowywać. To też powszechnie wiadomo przecież. Tak więc dzisiaj znowu w lokalnym radio odniosę kolejny spektakularny sukces. Spotkanie z redaktorem o 15tej, więc mam cały prawie dzień na pracę w terenie: fryzjerka, kosmetyczka no i paznokcie! Boże, skąd ja mam na to wszystko wziąć czas? Telefon do biura….

Pusia: hellloł….witaj Mateczko

Matka: no witaj. Czemu nie ma Cię w biurze? Telefony się urywają od rana…

Pusia: Mooooja droga, ja od 7mej na nogach, byłam już w 5 placówkach…

Matka: no tak… ale ja nie wie co mam odpowiadać tym wszystkim, którzy dzwonią i pytają  o wczorajszą  manifestację w stolicy, która odbyła się  w obronie przyjmowanych u nas emigrantów

Pusia: taaak, wiem… ludzie dzwonią aby mi pogratulować kolejnego medialnego sukcesu jakim był  mój udział w manifestacji! Widziałaś w telewizji mój transparent „Allach, Jezus dwa bratanki”? To ja wymyśliłam! Ja Pusia Wydmusia, Pani Prezes Pusia Wydmusia!

Matka: ale…

Pusia: spokojnie mooooja droga, jeszcze zdążę przyjąć gratulacje.

Matka: problem w tym, że nikt z gratulacjami nie zadzwonił – przeciwnie! Ludzie są wściekli i zamierzają się z naszego związku wypisać.

Pusia: coooo??!! Jak to wypisać??!!! Przecież wiesz, że nie mogłam na manifestację zabrać nikogo więcej! Po co ma mi ktoś robić konkurencję? Im mniejszy tłum, tym mniej mnię widać, wiesz przecież! Następnym razem inni będą mieli swoje 5 minut.

Matka: im nie chodzi o to, że ich nie zabrałaś. Są wściekli, że pod takim hasłem ktoś ich w stolicy bez pytania reprezentował…

Pusia: podłość ludzka nie zna granic! Człowiek się poświęca , wstaje o 2 nad ranem i jedzie tyle kilometrów aby ich reprezentować i jeszcze mają pretensje!

Matka: no tak, masz rację. To głownie nasi prezesi są tacy wredni…

Pusia: banda idiotów. Nigdy. niczego nie rozumieją…

Matka: będziesz im musiała to wyjaśnić…

Pusia: gówno im będę wyjaśniać! Morda w kubeł bo ochronę zabiorę! A teraz daj mi spokój bo jestem na 15tą umówiona z redaktorem. Będę udzielać wywiadu, a jeszcze nieuczesana jestem. Boże i paznokcie niezrobione. I jak ja mam tego wywiadu udzielać??!!

Matka: to Ty od rana biegasz w terenie i w 5ciu placówkach byłeś nieuczesana??

Pusia: w jakim terenie? Co Ty pierdolisz? Weź się za robotę lepiej zamiast mi głowę zawracać. Pa!

Stara i głupia, będzie mnie tu rozliczać co i kiedy mam robić! Mnię Pusię Wydmusię, Panię Prezes Pusie Wydmusię! Telefon do fryzjerki…szybko!.

 

Pusia: hallooo… dzień dobry moja droga, Pusia Wydmusia mówi, Pani Prezes Pusia Wydmusia

Fryzjerka: witam Panię Prezes…

Pusia: wiem , że nie jestem umówiona, ale sytuacja jest kryzysowa. Otóż, proszę sobie wyobrazić, że właśnie odebrałam telefon z lokalnego radio… koniecznie muszę udzielić wywiadu. Proszą mnię i proszą. Już nie wiem jak odmawiać, rozumie Pani?

Fryzjerka:  no robrze, rozumiem. Mogę Panię przyjąć….hm…powiedzmy….o 13tej

Pusia: absolutnie NIE! Co Pani sobie wyobraża? Moja fryzura wymaga co najmniej 3 godzin aby spełniała moje i związkowe standardy. Będę za pół godziny. Do zobaczenia!

Fryzjerka: ale….halo…jest tam Pani??...halo….

Kolejna kretynka! Ona myśli, że mi zrobi fryzurę byle jak i na odczepnego, żeby mi potem znowu na forum wypisywali o hełmofonie… Ok., biegnę!

Pusia: no, już jestem…

Fryzjerka: no widzę, widzę… musiałam trzem innym paniom odwołać wizyty…

Pusia: i słusznie. Przecież muszą istnieć jakieś zasady i priorytety…Przecież ja tyle dla związkowców robię…

Fryzjerka: ale te panie nie należą do związku…

Pusia: dla niezrzeszonych tez wiele robię…

Fryzjerka: na przykład co?

Pusia: prooooszę Pani, proszę się zabrać za moją fryzurę i nie zawracać mi głowy.  Muszę się skupić nad wywiadem, jakiego będę udzielała za 3 godziny.

Fryzjerka: tak, wspomniała Pani. Czego będzie dotyczył ten wywiad?

Pusia: jak  to czego? Wczorajszej manifestacji w stolicy! Telewizji Pani nie ogląda czy co?

Fryzjerka: a wie Pani, że nie oglądam..

Pusia: szczyt głupoty! Każdy Polak powinien oglądnąć te manifestację. Każdy! Powinien mnię zobaczyć z moim transparentem. Wie Pani, taka manifestacja to szansa na pokazanie naszego związku, naszych celów i poglądów. Dzięki temu ludzie będą się zapisywać do związku czym prędzej…

Fryzjerka: rozumiem. A co to za transparent Pani miała ze sobą?

Pusia: wraz z moją przyjaciółką Roratką spędziłyśmy całą noc na wymyślaniu dobrego hasła. I wymyśliłyśmy: „ Allach, Jezus dwa bratanki”. To znaczy ja wymyśliłam, a Roratka pisała. Wie Pani, każdy był za coś odpowiedzialny, a ona na niczym się w zasadzie nie zna i jeszcze mi głupot nawymyśla…

Fryzjerka: dziwne to hasło…

Pusia: dlaczego?

Fryzjerka: bo „Allah” chyba pisze się przez „h” na końcu, a nie „ch”…

Pusia: moooja droga, was w zawodówce nie uczyli arabskiego, więc proszę mi głupot nie amputować… znam historię i wiem, że nasze religie – chrześcijańska i arabska przez wieki się przeplatały.

Fryzjerka: no tak… szczególnie pod Wiedniem, podczas Odsieczy Wiedeńskiej za króla Sobieskiego…

Pusia: a co ma jakaś tam „odsiecz” wspólnego z tym o czym mówię?? Moja droga, król Sobieski walczył pod Wiedniem z Indianami, a oni wyznają buddyzm jak powszechnie wiadomo, przecież. Zamiast siedzieć bezczynnie w tym zakładzie fryzjerskim proponuję poszerzyć wiedzę z historii…

Fryzjerka: no tak, ma Pani rację.

Pusia: no, w końcu Pani skończyła. Powinnam sobie teraz policzyć od Pani za wykład z historii naszego pięknego kraju. Chyba sobie Pani nie wyobraża, że cokolwiek dzisiaj zapłacę. Aż mnię gardło boli od tego gadania. Skąd się tacy tępi ludzie biorą to ja nie mam pojęcia! Fakty historyczne się Pani mylą stale. Warto się doszkolić. Żegnam!

No, a teraz Pan redaktor! Szybko!

Pusia: witaaaaam Panie redaktorze…

Redaktor: witam Panią Prezes. To co? Możemy zacząć?

Pusia: oczywiście. Proszę mi tylko dać moment na poprawę fryzury. Muszę przecież dobrze wyglądać!

Redaktor: no tak, ale my tutaj mamy mikrofon, a nie kamerę….

Pusia: no przecież o tym mówię…

Redaktor: no dobrze. Proszę się przedstawić w 2 zdaniach.

Pusia: witam Państwa serdecznie. Nazywam się Pusia Wydmusia, Panie Prezes Pusia Wydmusia. Przemawiam do Państwa ponieważ reprezentuję największy związek zawodowy na terenie naszego powiatu. Nikt nie ma tylu członków co ja. I nikt nie ma prawnika! Dlatego nasz związek jest najlepszym związkiem zawodowym….

Redaktor: Pani Prezes…miało być krótko!

Pusia: proszę mi nie przeszkadzać. Udzielam wywiadu przecież. Tak więc, drodzy Państwo przemawiam do Państwa ponieważ jestem zatroskana tym wszystkim co się obecnie dzieje na świecie. Ci biedni uchodźcy, biedne kobiety z dziećmi na rękach, głód…choroby…i tysiące kilometrów, które przebyli ze swoich krajów….

Redaktor: a propos uchodźców. Czy spotkała Pani jakiegoś?

Pusia: ależ oczywiście, że tak. Wielu z nich spotkałam po drodze do Warszawy. Mówię Panu…te wozy, samochody i rowery na syryjskich rejestracjach… całe kolumny!

Redaktor: a proszę rzucić okiem na tę fotografię. Jest to zdjęcie zrobione na granicy węgierskiej. Sami młodzi, w sile wieku, zdrowi mężczyźni krzyczący, że należą się im pieniądze… Jak Pani to skomentuje?

Pusia: pozwoli Pan, że się do tego odniosę. Otóż panie redaktorze wiadomo powszechnie, że dzieci i kobiety chodzą wolniej od mężczyzn i dlatego nie widać ich na tym zdjęciu. Przecież to takie oczywiste! Idą biedne kobieciny gdzieś za nimi, niosąc na plecach swoje biedne dzieci.

Redaktor: no dobrze, ale czemu ci mężczyźni  chcą od razu pieniędzy?

Pusia: no wiem Pan co! Jak może Pan tego nie rozumieć i zadawać tak głupie pytania?! Przecież to takie oczywiste. Pozwoli Pan, że się do tego odniosę…

Redaktor: proszę uprzejmie…słuchamy.

Pusia: otóż jest rzeczą oczywistą, że im szybciej dostaną pieniądze tym szybciej stać będzie ich kobiety i dzieci na taksówki… szybciej dołączą do tych na przedzie, panie redaktorze.

Redaktor: no dobrze. Mówi Pani, że po drodze do Warszawy spotkała Pani wielu uchodźców…

Pusia: ależ oczywiście. Nawet przemaszerowaliśmy z nimi kilka kilometrów, rozmawiając z nimi o ich problemach…

Redaktor: poznała Pani któregoś z nich osobiście?

Pusia: ależ oczywiście, że tak!

Redaktor: kim był ten ktoś?

Pusia: był to miły, sympatyczny człowiek, który nazywał się Allah Akbar. Prawda, że ładnie?:-)

Redaktor: tak się nazywa? Jest Pani pewna?

Pusia: ależ oczywiście, że tak. Powtarzał mi to chyba sto razy. Tak dobrze wychowany był to człowiek.

Redaktor: zdradzi nam Pani o czym rozmawialiście podczas wędrówki?

Pusia: ależ oczywiście. To żadna tajemnica Panie redaktorze. Ponieważ jako osoba wykształcona i biegle mówiąca wieloma językami prowadziłam rozmowę na bardzo wysokim poziomie, wiem Pan, rozumie Pan?

Redaktor: wyobrażam sobie….

Pusia: pytałam co ich do nas sprowadza, a oni stale mówili, że „war”, więc im stale powtarzałam , że tak, dobrze idą, że „War-szawa” jest tam, prosto.

Redaktor: i o czym jeszcze rozmawialiście?

Pusia: zapytałam też czy mogę im pomóc nieść te ciężkie skrzynie… biedni cały dobytek w nich nieśli… a kiedy zapytałam czemu są takie ciężkie i co w nich jest? Odparli, że karabiny. Wie Pan Panie redaktorze to takie miłe poczucie humoru mieli, oj mieli..:-). Proszę sobie wyobrazić, że każdy z  tych młodych mężczyzn ciągnął na sznurku swoją kozę.

Redaktor: jak to kozę?! Po co im kozy?

Pusia: pozwoli Pan, że się do tego ustosunkuję. Otóż ci biedni ludzie nawet podczas tak wyczerpującej i dalekiej wędrówki nie zrezygnowali ze zdrowego odżywiania. Mleko kozie to w ich kulturze podstawa egzystencji. Kiedy zapytałam czy w takim razie bardzo lubią swoje zwierzęta, odparli zdecydowanie „fak, fak”, co w ich języku znaczy: „tak, tak”.  Widzi Pan jacy to porządni i świadomi zasad zdrowego stylu życia młodzi ludzie. Nasza młodzież powinna brać z nich wszystkich przykład. Szczególnie w kwestii miłości do zwierząt.

Redaktor: a proszę naszym słuchaczom powiedzieć w takim razie jak to było z Pani transparentem i hasłem „Allach, Jesus dwa bratanki”?

Pusia: tak więc ustosunkowując się do Pańskiego pytania… hasło wymyśliłam ja sama. Żadna to była trudność dla mnie. Sens hasła wynikał z głęboko zakorzenionych w obu naszych kulturach symboli religijnych jak i wydarzeń historycznych pokazujących jasno jak wiele wspólnego mają nasze kultury… Muzułmanie i katolicy to jedna wielka rodzina od wieków przecież.

Redaktor: a słyszała Pani o „Odsieczy Wiedeńskiej” i królu Janie III Sobieskim?

Pusia: ależ oczywiście, że tak… tym co walczył pod Wiedniem z Indianami? Owszem, słyszałam ale proszę nie mylić faktów historycznych Panie redaktorze. Jedno z drugim nie miało przecież nic wspólnego…

Redaktor: czyżby? Jest Pani pewna???

Pusia: ależ oczywiście, historia Panie redaktorze to moja bardzo silna strona.

Redaktor: no tak… to oczywiste jak widać…. Halo, halo…mamy telefon od naszej słuchaczki…hallooo…słuchamy pytania!

„Dzień dobry, nazywam się Tereska i muszę powiedzieć że tak głupiej baby w życiu nie słyszałam. Co ona opowiada??!! Jaki Allah Akbar?? Jakie kozy?? Czy ta baba wie co mówi? Gazet nie czyta i telewizji nie ogląda?....”

Pusia: noooo wie Pani coooo! Ja sobie wypraszam! Jest Pani źle wychowana i kompletnie nie zna Pani realiów obecnego świata! Mój nowy znajomy Allah Akbar nawet wziął moją wizytówkę i powiedział na odchodne, że mi podeśle bombową paczkę! Pani to rozumie?! Zacieśnimy tym samym więzy przyjaźni! Powiedział mi także, że lubi taki babki jak ja i gdyby mieszkał bliżej to by wpadł i mnie wzbogacił kulturowo… zupełnie za darmo!!!

„Kobieto! Czy Ty wiesz co oni robią z takimi jak Ty? Naiwnymi babami, które im sugerują, że ich Allah i Jesus to bratanki??”

Pusia: ależ oczywiście! Zapraszają nas do siebie na manifestację. Powiedzieli, żebym zabrała jak najwięcej ładnych, równie zadbanych jak ja koleżanek, i więcej transparentów z napisem „Allach, Jesus dwa bratanki” żeby nikt nie miał wątpliwości, że to my i z jakimi zamiarami przybywamy. Obiecali nam zgotować gorące przyjęcie! Czyż to nie jest piękne?

„Ja już Panie redaktorze nie mam więcej pytań, mam szczerze dość… miło było Pana usłyszeć. Do zobaczenia”

Redaktor: dziękujemy Ci Teresko za telefon. A teraz jeszcze jedno pytanie od naszego słuchacza?...halo…halo…witamy…kim jesteś?

„Dzień dobry, nazywam się Matka i mam prośbę: proszę Pusi przekazać, że jej kotka  jest chora i potrzebuje pilnej wizyty i weterynarza. Dziękuję”

Pusia: że co?? hallooo…Mateczko jesteś tam jeszcze??? Halooo!!! No nieeee… Sam Pan widzi Panie redaktorze, że musimy kończyć ten wywiad. Miło było z Panem porozmawiać. Ale muszę uciekać. Proszę o kontakt przy następnej okazji kiedy uzna Pan, że muszę się koniecznie odnieść do jakichś nowych kwestii. Z chęcią to uczynię. Żegnam

No i po wywiadzie! Kolejny medialny sukces! Jestem WIELKA! Boże co z moją Kicią???!!! Telefon do Matki…szybko…

Pusia: hallooo…Mateczko co z moją Kicią? Co się dzieje??? Boże cała się trzęsę!!!

Matka: nic się nie dzieje. Musiała zadzwonić i przerwać ten cyrk w radio. Ludzie zaczęli wydzwaniać i….

Pusia: i cooo??…i znowu zazdroszczą? No tak, czego innego można się po ludziach spodziewać? Banda nieuków i darmozjadów! Boże, mnię ta praca kiedyś wykończy!

Dobrze, że z Kicią wszystko w porządku. Nie rozumiem po cholerę ona mnię z tego radia wyciągnęła? Tak dobrze mi szło przecież. Do tylu wątków jeszcze chciałam się ustosunkować! Trudno, następnym razem. A teraz niech wszystkim szczęki opadną jak usłyszą wywiad. Już widzę te wpisy na forum… te owacje bez końca…już nie mogę się doczekać! Zaraz zerknę co tam już ludzie napisali…f…ooo…rrr…u..m….iiii…. enter.  Jest pierwszy komentarz:

Gość napisał: „Mam ciekawą propozycję dla lewaków wszelkiej  maści: pojedźcie  do Syrii z transparentem z ostatniej, warszawskiej manifestacji z udziałem Związku Polskiego Nepotyzmu " Allah, Jezus dwa bratanki"... Skoro to takie fajne bratanki to znajdziecie tam zrozumienie wręcz wybuchowe”

A nie mówiłam!!! Jednak ludzie mają dokładnie takie samo zdanie jak ja! Brawo ja! Brawo Pusia Wydmusia! Panie Prezes Pusia Wydmusia!...hmm… a  co to znaczy „lewaków”??? A nieeeee…..miało być „Polaków”….literówka się gościowi przytrafiła, oj nie uważa się podczas pisania, nie uważa…oj Ty Ty…

 

Kolejny udany dzień. Niech moi związkowcy widzą ile dla nich robię, jak się staram. A reszta niech zazdrości rozgłosu! Jestem WSPANIAŁA! Czasem jak o sobie pomyślę to po prostu…. słów mi brak.

 

 

Komentarze  

 
+4 #1 M 2016-04-01 05:27
cała pusia. Nic dodać i nic ująć,
Cytować