Drukuj

Dzień osiemnasty czyli moja Kicia nie jest samicą!

 

 

Znowu poniedziałek?… hmm… przecież był ostatnio jakiś tydzień temu. Coś z tym kalendarzem jest „nie tak”. Trudno, muszę dzień jakoś zaplanować. Kawa… fryzjer… kosmetyczka… Boże skąd na to wszystko wziąć czas? I jeszcze te związki! Mnię ta praca kiedyś wykończy!

No dobra… telefon do biura. Mam nadzieję, że ktoś tam pracuje. Jak w tym kraju ma być dobrze? Nikt nie robi tego co powinien.

Pusia: helloooł Roratko. Dzwonię do biura i dzwonię a tam jak zwykle nikogo niema! Czy ktoś jeszcze poza mną pracuje???!!!! Od rana na nogach i w tylu placówkach już byłam. Rozmawiałem już kilkoma dyrektorami… wiesz szykują się nam konkursy na dyrektorów Szkół. Musimy trzymać rękę na pulsie. Dyrektorzy muszą być „nasi”, przecież to oczywiste. Poza tym moja droga będziesz musiała uruchomić swoje kontakty w kuratorium żeby nam nikt nie podskakiwał. Ja decyduję kto zostaje dyrektorem w naszym powiecie przecież!

Roratka: witaj Pusiu. A po co Ty dzwonisz do biura?

Pusia: Jak to po co?! Twoim zasranym obowiązkiem być tam kiedy biuro pracuje!

Roratka: ale….

Pusia: żadne ale! To ja sobie żyły wypruwam, a nikt tego nie docenia. Wiesz o której ja dzisiaj wstałam?? O 5tej rano! Jadąc na spotkanie z dyrektorem jednej z placówek wykonałam kilka telefonów bo przecież tylu ludzi chce ze  mną rozmawiać, tylu zabiega o spotkanie, a ja biedna już nie wiem w co ręce włożyć!

Roratka: Pusiu możesz mówić ciszej, proszę.

Pusia: Boże …mnię ta praca…. Ale zaraz… czemu ty mówisz szeptem? Gdzie Ty do cholery jesteś?

Roratka: w kościele…

Pusia: w jakim kościele? Co Ty robisz w kościele???

Roratka: przecież jest niedziela. Jesteśmy na porannej mszy….

Pusia: Jaka niedziela??!! Co Ty pierdolisz?? Niedziela będzie kiedy ja zdecyduję! Pa!

 

Jaka niedziela? Hm… no tak… skoro wczoraj była sobota to dziś musi być niedziela. A nie mówiłam, że z tym poniedziałkiem to jest coś nieteges! Ja wiem wszystko najlepiej jednak.

Moja kicia wczoraj była na randce. Postanowiłyśmy obie, że będzie miała młode kotki. Boże …już nie mogę się doczekać. Będą pewnie tak piękne jak ona sama. Moja kicia będzie miała kotki. Kot fryzjerki… rasowy, a jakże długo nie czekał i zabrał się do roboty od razu. Ale się działo. I zanim się oglądnęłyśmy było po robocie. Mąż fryzjerki, ten którego wyrzuciłam z naszego związku, na niczym się nie zna bo stale się pukał w głowę i mówił, że „z tego i tak kotów nie będzie” i śmiał się jak idiota. Kawał chama! Ja wiem lepiej przecież. Ci po zawodówkach kompletnie się na niczym nie znają.

Teraz muszę zadzwonić do weterynarza. Musi moją Kicię dokładnie pooglądać czy ten brutal jej czegoś nie zrobił. Telefon…

Pusia: dzień dobry Panu, mówi Pusia Wydmusia, Pani Prezes Pusia Wydmusia…

Weterynarz: dzień dobry..  coś się stało, że dzwoni Pani w niedzielę?

Pusia: owszem Proszę Pana, moja Kicia wczoraj była na randce… wie Pan…. z kotem…

Weterynarz: no tak, wyobrażam sobie, że nie z psem…

Pusia: no wie Pan co! Co to za żarty? Moja Kicia jest rasową kotką i będzie miała piękne kocięta…

Weterynarz: Pani prezes… czy Pani jest trzeźwa?

Pusia: słuuuchaammm???

Weterynarz: z tego co wiem to Pani kot to żadna kotka tylko rasowy Syjam…samiec i z tego kotów nie będzie raczej

Pusia: że co????? Przecież kupiłam kotkę… a ja wiem co kupuję!

Weterynarz: skoro Pani tak uważa, to niech Pani będzie. Ja wiem z jakim kotem była Pani u mnie na szczepieniu. To był samiec….

Pusia: ach… Panie doktorze co za nieporozumienie… no oczywiście ma Pan rację. Bo widzi Pan tamta kotka już nie żyje… wypadło z okna biedactwo, rozumie Pan. Co za tragedia! I mój maż tydzień temu kupił mi malutką samiczkę… taką malusią… ma 6 tygodni. I to jest samiczka, o której mówią przecież.

Weterynarz: i to 6cio tygodniowe kocię było  na randce z kotem? Pani żartuje!

Pusia: z jakim kotem? Na jakiej randce? Do widzenia Panu….

 

O Boże!!! Oszukali mnie! Sprzedali mi kota, a nie kotkę! Szybko telefon do Mateczki….

Pusia: halo Mateczko słuchaj stała się rzecz straszna. Dowiedziałam się od mojego weterynarza, że nie jest samicą!

Matka: Ty chodzisz do weterynarza… że co? Kto nie jest samicą? Ty?

Pusia: nie ja… moja Kicia!

Matka: nie jesteś samicą? A kim?

Pusia: samcem mówię przecież…

Matka: hm… znam Cię trochę ale takiego szaleństwa po Tobie się nie spodziewałam!

Pusia: że co??? Jakiego szaleństwa? Mówię Ci przecież że moja Kicia to nie samica tylko samiec!

Matka: to ona też??!!! Same samce.. to się narobiło… Ale wiesz co, skoro już szczerze mi to wyznałaś to zawsze chciałam wiedzieć… jak to robią faceci w kieckach? Chodzisz do męskiej toalety czy damskiej?

Pusia: czy ty jesteś normalna??? Do jakiej toalety? Wczoraj byłaś ze mną u fryzjerki, pamiętasz?

Matka: oczywiście, że tak. Przecież kazałaś mi nakręcić swoją komórką filmik z akcji bo chciałaś swojej Kici zrobić reklamę w Internecie i znaleźć godnych nabywców kociąt….

Pusia: błagam…. powiedz, że filmu jeszcze nie wrzuciłaś do sieci???!!!

Matka: jak to nie.. Na You Tube film ma już ponad 100 tysięcy wyświetleń! Ludzie z całego świata go oglądają! Sukces!

Pusia: nie!!!! W tej chwili usuń film z Internetu!

Matka: ale dlaczego?

Pusia: moja Kicia nie jest samicą tylko samcem!

Matka: jak to samcem? Zaraz… zaraz …to co te dwa koty robiły przez godzinę jeden na drugim??

Pusia: no właśnie… kurwa…..

Matka: o kurwa!

 

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież