Drukuj

Dzień dziewiętnasty czyli jak ustawiać konkursy dyrektorskie.

Czas wyborów nowych dyrektorów Szkół w powiecie. Jak ja lubię konkursy. Mój czas nadchodzi! Świetna okazja na to aby się pokazać i błysnąć elokwencją i inteligencją! Nikt tak jak ja nie nadaje się do uwalania kandydatów na dyrektorów. Błyskotliwe pytania, szybkie i zdecydowane kontry bo moja specjalność. Nikt nie ma przecież  tak bogatego doświadczenia w wybieraniu dyrektyw. Odkąd jestem prezesem wybierani są tylko ci wszyscy, których sama namaszczę. Przecież nikt mi nie będzie tutaj robił „koło pióra”. Dyrektorzy mają słuchać pani prezes największych związków, a kto nie chce słuchać przestaje być dyrektorem – proste! Ja mam prawnika przecież  i wszystko wiem najlepiej. Moja obecność na zbliżającym się konkursie jest nieodzowna. Tylko ja się nadaję do reprezentowania związku. Przecież ni wyślę tam Roratki! Znowu głupot naopowiada ta tępa strzała! Do tego potrzeba polotu i prezencji. Inteligencja i formułowanie pytań to moja rola. A właśnie, a propos inteligencji, muszę szybko zamówić wizytę u kosmetyczki, fryzjerki i …masażystki! Dowiedziałam się, że masaż odpręża, a ja muszę być odprężona podczas konkursu. Ale wygląd ponad wszystko! Znowu zjadą się te ofermy z kuratorium, które kompletnie na niczym się nie znają i wyglądają jak bufetowe z baru mlecznego. Tylko ja wyglądam zawsze należycie. To oczywiste Pusia Wydmusia, Pani Prazes Pusia Wydmusia! Znowu będą mi gratulować dobrego wyboru, ale przecież to oczywiste. Po to tam jestem. Telefon do Roratki…

 

Pusia: helloooł Roratko. Dzwonię do Ciebie z pytaniem dotyczącym tych idiotów z kuratorium co to mają przyjechać na konkurs dyrektorski do nas dzisiaj…

Roratka: witaj Pusiu. Tak, wiem…

Pusia: Znasz ich wszystkich więc mi powiedz co to za „inteligenci” tym razem przyjadą.

Roratka: bardzo dobrzy specjaliści. Znają się rzeczy. Są dobrze przygotowani merytorycznie i podejmą właściwe decyzje odnoście wyboru dyrektora. Rozmawiałem z nimi i powiedziałam jaki jest nasze stanowisko w tej kwestii.

Pusia: bardzo dobrze! Niech wiedzą, że nie chcemy ponownego wyboru an dyrektora kogoś kto nie zapisał się do naszych związków!

Roratka: Ale….

Pusia: Żadne ale! To ja decyduję o tym kto ma zostać dyrektorem. Skoro wszystko załatwiłaś…jadę na konkurs. Pamietaj, że będę miała wyłączony telefon. Pa.

Roratka: ale..hallo…jesteś tam….hallllooooo!!!

Nooo…skoro Roratka załatwiła wizytatorów z kuratorium to wszystko jasne. Mój głos będzie przysłowiową kroplą w morzu. Teraz telefon do kandydatki na dyrektora. Niech myśli, że jest taka świetna. Rozczaruje się i to bardzo. Należy się jej za to wszystko co mnie spotkało w jej szkole. Pamiętam jak mnię wyśmiali jej nauczyciele pytając jak to jest, że mam ponad 1000 członków, a nie potrafię zapełnić 45cio osobowego autokaru jadącego na manifę. Zemsta będzie słodka!

Pusia: witaj Uleńko! Jak samopoczucie przed konkursem?

Uleńka: witaj Pusiu. Jestem zdenerwowana i to bardzo. Wiesz, nigdy tak do końca nie wiadomo przecież.

Pusia: wiem, wiem ale znasz mnie przecież. Wszystko załatwiłam jak należy. Ludzi z kuratorium znam doskonale, w komisji będzie też mój członek  - wie jak głosować. Problemem może być ten dureń z drugich związków

Uleńka: dzwonił do mnie ostatnio. Porozmawialiśmy o konkursie, ale wiesz tak tylko…

Pusia: musimy na niego uważać! Nie możesz mu ufać, pamiętaj!

Uleńka: tak myślisz? Robi dobre wrażenie i nie knuje raczej niczego…

Pusia: oj mylisz się moja droga. Już ja go znam…

Uleńka: Ty wiesz lepiej. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.

Pusia: ależ oczywiście. Wiesz przecież, że panują nad sytuacją…

Uleńka: tak, wiem.

Pusia: no to tyle. Spotkamy się na konkursie pani dyrektorJ. Pa!

Uleńka: do zobaczenia.

Naiwna! Niech sobie myśli, że wygra ten konkurs. Liczę się tylko ja! Moja prezencja połączona z inteligencją sprawią, że będę gwiazdą tego konkursu. Jak zawsze! A teraz fryzjer i kosmetyczka…nie!!!...zacznę od masażu. Telefon…

Pusia: dzień dobry, potrzebuję masażu. Słyszałam, że Pan jest najlepszy w okolicy…

Masażysta: ależ oczywiście. Na kiedy chce się Pani umówić?

Pusia: będę a 15 minut.

Masażysta: słucham? Szanowna Pani niestety…. do czwartku nie mam wolnych terminów.

Pusia: to co z Pana za masażysta? Mnie się nie odmawia proszę Pana! Trudno, nie to nie. Żegnam!

Kawał chama! I co, pójdę na konkurs taka niezrelaksowana... jak ja będę wyglądała? Trudno… kosmetyczka….

Pusia: dzień dobry, chciałam się umówić tak na szybko…

Kosmetyczka: dzień dobry, niestety nie mogę Pani przyjąć dzisiaj…

Pusia: słucham?? Jak to nie?

Kosmetyczka: niestety, przykro mi.

Pusia: #$%^&*&^%!

Kolejna idiotka! Co ci ludzie sobie myślą?! Szybko …fryzjerka!

Pusia: dzień dobry, chciałam się umówić z Panią na dziś…

Fryzjerka: dzień dobry, niestety jest na zwolnieniu lekarskim od wczoraj….

Pusia: na jakim zwolnieniu? Pani nie może być na zwolnieniu. Mam konkurs i muszę szałowo wyglądać!

Fryzjerka: niestety, nie mogę Pani pomóc…

Pusia: )($%^&*()!

To zmowa! Ja im wszystkim pokażę! Trudno sama dam sobie radę. Przecież potrafię się sama uczesać. Bez łaski! Mój Boże ja  się z tymi włosami nie uporam sama… znowu będą mi o hełmofonie pisać na forum... Wiem, dostałam od męża gustowny beret. Prosto z Francji… Dobrze wygląda. Leży świetnie. I ta metka...! Nie odrywam! Niech wiedzą gdzie został kupiony. Światowe domy mody prezentują mój styl. Będę wyglądać szałowo. No i będę nadrabiać inteligencją!

No to jadę!

I po konkursie. Boże jak ja szałowo wypadłam. Wszyscy aż zaniemówili na mój widok. Wcale się im nie dziwię. Takiego beretu nie ma nikt inny przecież. Telefon do Roratki…

Pusia: hallloł…

Roratka: no w końcu! Dzwonię do Ciebie i dzwonię, a Ty nie odbierasz…

Pusia: przecież byłem na konkursie, mówiłam Ci , że będę poza zasięgiem…

Roratka: no tak ale nie zdążyłam Ci powiedzieć, że ludzie z kuratorium bardzo się oburzyli kiedy im powiedziałem, że mają głosować na konkursie tak jak ustaliliśmy…

Pusia: a to gnoje! Tak myślałam! Ale spokojnie, wszystko mam pod kontrolą. Głosowałam przeciwko jak większość członków komisji. Ich głosy „za” to za mało.

Roratka: to nie chcesz aby kandydatka została dyrektorką? Myślałam, że jesteście koleżankami….

Pusia: i niech ona też tak myśli. Czas zemsty nadszedł…

Roratka: jakiej zemsty?

Pusia: nic..nic… Zaraz ogłoszenie wyników konkursu. Muszę wracać na salę. Ale powiem Ci tylko, że wszystko ustaliłam z naszym członkiem., który jest tutaj  komisji… on też głosował przeciwko. Udało mi się go nawet namówić na to, żeby pogadał z tym idiotą z drugich związków i wiesz, że go przekonał.  Powiedziałam mu co ma mu przekazać… jakie argumenty… zadziałały… wiesz jakim on jest idiotą. Wszystko łyknie. On też głosował przeciwko. Tak więc większość komisji głosowała przeciwko. Ja decyduję o tym kto zostanie dyrektorem! Kolejny sukces! I jeszcze moja kreacja… musiałabyś widzieć miny tych z kuratorium!

Roratka: a wiesz, że na forum już pojawił się wpis kogoś z komisji konkursowej. Któryś z członków podczas obrad napisał kilka zdań, pewnie potajemnie podczas ich trwania…

Pusia: no tak… moje pytania zajęły sporo czasu. Członkowie mieli sporo swobody…

Roratka: słuchaj co napisali….

Pusia: pewnie rozpływali się nad moją inteligencją i występem przed komisją….

Roratka: nie, ale opisali jakąś babę w berecie z worami pod oczami…

Pusia: co???

Roratka: posłuchaj..przeczytam Ci co napisali… właśnie śmiejemy się w biurze z Mateczką czytając forum. Więc słuchaj… czytam…

„Ułańska fantazja niektórych członków komisji połączona z samouwielbieniem jak  i beznadziejne oratorskie wywody połączone z wymachiwaniem tłustymi łapskami sprawiły, że członkowie o mało nie posnęli. Co tej babie z hełmofonem na głowie odbiło? Nie potrafi się ubrać na tak ważną chwilę jaką jest konkurs dyrektorski, wory pod oczami, tipsy przyklejone „kropelką”, dziura w kiecce ..i ten wiejski beret z wyprzedaży na głowie. Jakiś koszmar! Odbiło babie najwyraźniej. A jaka najmądrzejsza! Przez grzeczność nie napiszę jakie związki reprezentowała…”

Pusia: tak napisali??!!

Roratka: dokładnie tak… z kim Ty w tej komisji siedzisz?:-) Co to jakiś bal przebierańców? Kobieta się ubrać nie potrafiła, serio? Beret z wyprzedaży? Wieś zjechała do miasta?

Pusia: eee...

Roratka: wiesz o kim piszą? Z jakich ona byłą związków?

Pusia: eee…no z tych drugich….

Roratka: ale przecież mówiłaś, że  z tych drugich związków przybył facet…

Pusia: eee… no tak… ale… nie… tym razem zachorował i przyszła jakaś kobieta…

Roratka: aha.. wszystko jasne. Dodałyśmy już z Mateczką komentarz. Oczywiście anonimowy. Posłuchaj co napisałyśmy:

„Jak widać wiocha w niektórych związkach zawodowych to norma. Beret z wyprzedaży? Nikogo nie dziwi taka kreacja. Wieś tańczy – wieś śpiewaJ Tylko nasza Pani prezes potrafi nas godnie reprezentować – nikt tak nie potrafi. Jej kreacje są niepowtarzalne, salonowe maniery i obycie to klasa sama w sobie. I nie powiemy z jakich jesteśmy związków. No dobra powiemy, przecież to żadna tajemnica. Jesteśmy z ZPN, a ta krowa w berecie to jakaś idiotka”

Dowaliłyśmy tym z drugich związków! Co? Godzinę to pisałyśmy we dwie z Mateczką. Fajnie wyszło, co? Dobrze, biegnij na konkurs. Jak ogłoszą wyniki daj szybko znać.

Pusia: eee… no nie wiem… jakoś tak mocno napisane…

Roratka: co mocno, jakie mocno? Niech wiedzą kto jest kto. Jak wieśniara nie potrafi się ubrać przyzwoicie to niech wie. Beret na głowie… jak durną trzeba być, żeby w dzisiejszych czasach beret w wyprzedaży ubierać! I jeszcze metki nie oderwać! No to Pa!

Ze co??!! Ze ja się nie potrafię ubrać? Dziura w kiecce? No kurwa… a co miałam zrobić? Miałam w szafie tylko tę w piątkowego grilla. Tak się najadłam, że mi pękło z boku … trochę. Tandetę taką szyją ostatnio! Ale nikt z komisji nie widział bo dobrze dziurę chowałam ręką… to znaczy dziś starałam się wymachiwać tylko jedną. Nieee… to nie o mnie napisali, na pewno nie o mnie. Mój beret nie jest z wyprzedaży. Dostałam go od męża. Kupił go we Francji. Na metce było napisane „Sale”… to ponoć jakiś największy dom mody w Paryżu.

No dobra. Czas wysłuchać wyników konkursu. Mina kandydatki będzie bezcenna! Kolejny triumf! No, zaczyna się…

Przewodniczący komisji: w wyniku przeprowadzonego postępowania konkursowego dyrektorem została wybrana Uleńka, która otrzymała 7 głosów „za” i jeden „przeciw”. Na tym postępowanie konkursowe zakończono. Dziękuję członkom komisji za udział, a kandydatce życzę sukcesów  w pracy.

Uleńka: dziękuję wszystkim za okazane mi zaufanie…

Pusia: ależ mnie ma za co. My doceniamy kompetentnych dyrektorów. Wybór był prosty i jakże oczywisty Pani dyrektor.

Uleńka: dziękuję Ci bardzo za wsparcie i nieocenioną pomoc.

Pusia: ależ nie ma za co moja droga. My kobiety sukcesu musimy się trzymać razem przecież. A ten głos „przeciw” oddał ten idiota z drugich związków, wiesz o tym? Widziałam jak zaznaczą na karcie do głosowania…

Uleńka: wiesz moja droga. Jestem mu wdzięczna za odwagę i za to, że miał własne zdanie, które wyraził. Idę mu podziękować. Do zobaczenia.

No kurwa.. jemu podziękować?? Za co? Przecież to ja oddałam głos na „nie”! To mnie należą się podziękowania, a nie jemu! Nikt mnie nie docenia, jak zwykle... ale ja Wam jeszcze pokażę co potrafi prezes Pusia Wydmusia, Pani Prezes Pusia Wydmusia!

 

 

Komentarze  

 
+1 #1 Iga 2016-07-20 06:15
Super!!! Ależ się uśmiałam. :lol:
Cytować