Drukuj

Dzień 24ty czyli jak pozbywać się kolejnych wiceprezesów

 

Jutro ważny dzień! Strajk! Wszystko ustalone. Wszyscy  będą strajkować! Bo ja tak zarządziłam, a mnie Pusi Wydmusi, Panie Prezes Pusi Wydmusi się nie odmawia! Niestety, muszę się stale wykazywać ciężką i wytężoną pracą przez całą dobę! No dobra – przez pół doby…nosz kurwa zaraz sama w te bzdury uwierzę. Od pracy to ja mam ludzi. W biurze stale ktoś siedzi i się kręci. No a ja reprezentuję przecież…stale w terenie. Boże, mnię ta praca kiedyś wykończy! A właśnie biuro….niedługo musi się to zmienić! Roratka ma stale rację, denerwuje mnie ciągle. I te jej mądrości! Kto ją pyta?! Ostatnio jakaś baba wlazła do biura i rozmawiała z nią w mojej obecności jak z prezesem!!! Noooo tego już za wiele! To się musi skończyć!

Pusia: Mateczko idziemy na fajkę! Jest temat do obgadania, a że jesteśmy same w biurze to można pogadać. Zaraz Roratka się przywlecze….

Mateczka: jak to przywlecze? Czemu i niej tak mówisz? Przecież to Twoja przyjaciółka. Tyle zachodu nas kosztowało to żeby z nami siedziała w biurze przecież.  Tyleśmy się nakłamały przed Flaszką z Opola, a teraz jej nie szanujesz…

Pusia: ona jest dla mnie zagrożeniem! Słyszałaś jak się wypowiada? Jak mądrze mówi? Skąd ona to wszystko wie?? Ona nie może tyle wiedzieć bo nas zaczną ludzie mylić! Przecież to ja jestem prezesem, a nie ona. I w dodatku schudła! A kłamała, że przytyła! To są celowe działania na niekorzyść naszej organizacji. Nie mogę tego dłużej tolerować!

Mateczka: ale…

Pusia: żadne „ale”! Będzie tak jak powiem! Zrozumiano!

Mateczka: aż się boję zapytać co planujesz? Bo jeśli to ma być kolejna intryga uknuta przeciwko kolejnemu wiceprezesowi to będzie skandal…

Pusia: pierdolisz! Jaka intryga? Załatwimy ją tak jak poprzedniego wice…. już ja to załatwię. Znasz mnie przecież!

Mateczka: w sumie to masz rację. Nigdy jej nie lubiłam.

Pusia: a widzisz moja droga. My zawsze się dogadamy przecież. A więc będzie tak: obdzwonię wszystkich członków zarządu i wszystko załatwię, każdy usłyszy o niej co powinien i poprze mój wniosek o jej odwołanie z funkcji wiceprezesa. Odeślemy ją skąd przyszła.

Mateczka: jak to odeślemy? Przecież jej nie ma dokąd odsyłać. Ściągnęłaś ją tutaj bo likwidowali jej stanowisko i teraz nie ma dokąd wracać.

Pusia: a co mnie to kurwa obchodzi! Nie trzeba było się mądrzyć…i chudnąć jak nienormalna! Nie spełnia standardów! Nie ma tu miejsca dla niej i tyle.

Mateczka: ale…

Pusia: nie ma żadnego „ale”… słuchaj dalej. A więc naopowiadam członkom zarządu bajek, a wiesz, że oni uwierzą we wszystko przecież. Wcisnę im historię o fałszowaniu dokumentów przez Roratkę, a dokument rzecz święta! Tylko ja mogę je tworzyć i się czasem pomylić przecież. Pomyłka do rzecz ludzka. A jak nie uwierzą to im powiem prawdę jak to zapisała się do naszej organizacji i zapłaciła składki za 3 miesiące do tyłu.

Mateczka: ale przecież to Ty wymyśliłaś i kazałaś jej wtedy kłamać….

Pusia: i co z tego. Kłamała? Kłamała! To jest fakt i tyle i się tego nie wyprze.

Mateczka: dobrze…a co ja ma zrobić?

Pusia: siedzieć i mi przytakiwać. To wystarczy. Słuchaj dalej. Cały zarząd wezwę na 16:00 ale Roratce napiszę, że mam zebranie o 17:30. Wszystko załatwię bez niej. Będzie łatwiej i tyle.

Mateczka: a jeśli inni członkowie zarządu zapytają czemu jej nie ma?

Pusia: odpowiem, że trudno! Nie trzeba było się spóźniać! „Czas to pieniądz i Salomon nie naleje” czy jakoś tak to było. Ale do rzeczy: podejmie się uchwałę i tyle. Mamy ją z głowy. Wraca skąd przyszła!

Mateczka: a kto przejmie jej obowiązki?

Pusia: już mam kandydatkę. Jest nią Asia. Świetnie się rozumiemy od zawsze.

Mateczka: tak samo świetnie się rozumiałaś z poprzednim wice…pamiętam jak go pod niebiosa wychwalałaś…potem z Roratką było tak samo…a teraz?

Pusia: pierdolisz! Trzeba iść z duchem czasu! Nie ma w naszym związku miejsca dla słabych i uczciwych! Takie jest życie moja droga.

Mateczka: a co na to prezes Flaszka? A prezes Bredzierz? Co im powiemy?

Pusia: a co ich to obchodzi? To ja decyduję kto jest moim zastępcą!

Mateczka: no tak Pusiu…masz rację.

Pusia: no widzisz. Trzymaj się mnie to nie zginiesz, a swoje co miesiąc w łapę dostaniesz ze składek za nic. A teraz wracaj do pracy bo jak zwykle tylko gadasz i gadasz, a rachunki niezrobione….

No i mam wszystko przemyślane. Dobra, teraz muszę podzwonić do członków zarządu. Kto będzie pierwszy…jest…dzwonię….

Pusia: hellooooł, co słychać?

Członek: witaj, a nic szczególnego. Rozmawiałem z dyrektorem jednej placówki. Powiedziałem, że w strajku ma wziąć udział 100% pracowników, a jak nie to jej przypomnę dzięki komu jest dyrektorem.

Pusia: pięknie…moja szkoła! A teraz słuchaj, jest sprawa. Musimy się pozbyć Roratki z zarządu…

Członek: jak to??!! Przecież to Twoja najlepsza przyjaciółka?!

Pusia: stare dzieje, było minęło…wiesz co ona zrobiła?!

Członek: co??

Pusia: schudła, a mnie powiedziała, że przytyła! Rozumiesz? Tak mnie oszukać!!

Członek: nooo nieeee…. Takie postepowanie jest karygodne! Nie trzyma się standardów! Złóż wniosek cofnięcie jej oddelegowania, koniecznie! Albo wyrzućmy ją ze związku!

Pusia: a no właśnie! Poza tym okłamała zarząd, ale o tym powiem Wam podczas spotkania. Dzisiaj zarząd spotyka się o 16:00. Bądź punktualnie! I zadzwoń do kilku osób z zarządu. Powiedz jaka jestem rozżalona, wręcz załamana koniecznością podjęcia tak trudnej decyzji.

Członek: zadzwonię oczywiście. I będę na spotkaniu.

Pusia: no to pa kochany, pa.

Jestem wielka! Dobra…kolejny idiota…dzwonię…

Pusia: helloł…jak tam przygotowania do strajku?

Członek: wszystko przygotowane. Wszyscy strajkują! Nawet dyrektor. Stawiał się ale mu przypomniałem o tym kto mu załatwił stanowisko. Szybko zmienił zdanie.

Pusia: a nie mówiłam, że to zawsze działa. Jemu kończy się wkrótce kadencja, więc nie podskoczy. Słuchaj jest sprawa: musimy podjąć trudną decyzję i cofnąć oddelegowanie Roratce. Powiem wprost: ona nas okrada. Wpadłam na trop: zamówiła za pieniądze związkowe biustonosz dla siebie w internecie. Rozumiesz??!! Jak mogła mi to zrobić?

Członek: no to sprawa jasna! A nie wydaje Ci się, że ona ostatnio schudła?

Pusia: ano właśnie! Kochana jesteś, że to zauważyłaś. A jednak miałam rację!

Członek: to już przesada. Rozumiem kradzież pieniędzy ze składek… łatwo przyszło łatwo poszło…ale to??!! Mocno przesadziła! Wywalić ze związku!

Pusia: a więc sprawa jasna! Zadzwoń do reszty członków zarządu. Jestem w tak podłym stanie…roztrzęsiona, wręcz załamana…stale szlocham…istny koszmar, mówię Ci. Tak mnie zawieść!

Członek: ależ oczywiście. Kiedy spotkanie zarządu?

Pusia: dzisiaj o 16:00. Bądź punktualnie, proszę

Członek: oczywiście

Pusia: no to pa…pa…

No to załatwione! Teraz sms do Roratki….albo nie.. zadzwonię…

Pusia: witaj Roratko…

Roratka: witaj Pusiu.

Pusia: słuchaj, dziś masz wolne. Ale o 17:30 mamy zabranie zarządu. Bądź koniecznie!

Roratka: znowu? Co się stało?

Pusia: nic…bądź…pa!

Roratka: ale…hallo…!

No i mam ją z głowy. Teraz kawusia i ciasteczko. Trzeba trzymać linię, a nie jak ta chuda wywłoka! A jednak to prawda, te plotki, że z Amelią chodzi na siłownię. Ja Ci dam siłownię! Poczekaj!

 

Pusia: wiesz Mateczko, świetnie mi się z Tobą pracuje. To wręcz niesamowite!

Mateczka: no tak…pewnie, że świetnie…siedzę jak ta durna w biurze kiedy Ty robisz sobie fryzury….kolejne….każda bardziej beznadziejna od poprzedniej

Pusia: no wiesz co! To jak Ci podaję serce na dłoni, a Ty krytykujesz moją pasję do wyglądu!

Mateczka: pasję? Moja droga, wybacz ale powiem Ci co myślę: za każdym razem kiedy idę ulicą i widzę jakiegoś naszego członka jest mi wstyd, że dałam się wciągnąć w Twoje gierki i kłamstwa! Że dałam się przekonać do tego wszystkiego co nawymyślałaś przeciwko poprzedniemu wice i że wzięłam w tym udział. To było wstrętne! A teraz Roratka… kto będzie następny? Może ja? I po co to wszystko? Dla tych kilku stów miesięcznie ze składek, o których nikt nie wie?

Pusia: mów za siebie…kilka to Ty dostajesz! Ja się cenię, moja córeczka też! A poza tym mooooja droga…za siedzenie w biurze to nic nie powinnaś dostawać. W końcu Ty nic nie robisz! I nie pierdol mi tutaj o uczciwości. Wiesz co robiłaś – nikt Cię nie zmuszał! A teraz wracaj do siebie i przygotuj się do spotkania Zarządu.

Kolejna uczciwa się znalazła! Skąd się tacy biorą? Jeszcze jej życie nie nauczyło? Skoro ci wszyscy idioci płacą składki i chcą należeć do związku to w czym problem? Niech płacą i gówno mnie obchodzi co i kto myśli. Przecież ja jestem jedyna. Pusia Wydmusia, Panie Prezes Pusia Wydmusia. A teraz paznokcie i zarząd….aaaa…i kosmetyczka! Musi mi zrobić maseczkę i trochę podmalować odpowiednio tak żebym wyglądała na strasznie przejętą i zmartwioną sprawą Roratki…. Boże, mnię ta praca kiedyś wykończy!

 

Pusia: witam członków Zarządu…

Chudy: poczekajmy zanim zaczniemy na przyjazd Roratki. Jeszcze jej nie ma przecież

Pusia: na nikogo nie będziemy czekać. Wszyscy wiedzieli o której jest Zarząd! A Roratko ostatnio…no coż…bardzo opuściła się w pracy. Doszło nawet do tego, że zapomniała, idąc do biura, mleka do kawy.

Chudy: o Boże jedyny…piłaś kawę bez mleka??!! Jak to możliwe

Pusia: niestety moi Kochani do takich rzeczy dochodzi. Już nie będę mówić kiedy ostatnio Roratka kupiła ciasteczka do kawy….wiecie te moje ulubione…a Lidlu są w przecenie ostatnio i kupiłam 10 opakowań…nie żebym jej jadła, ale wiecie ile ja piję kawy. Ale mleczko dietetyczne tylko, to przecież wiecie. To normalne jest niezdrowe, bardzo niezdrowe.

Chudy: noooo…to w sumie wszystko jasne. Głosujmy w takim razie….

Małagosia: zaraz ale za czym mammy głosować?

Chudy: no tak to za czym? Za odwołaniem Roratki z funkcji wiceprezesa!

Małagosia: za to, że mleka nie kupiła??? Zwariowaliście chyba??

Pusia: moooja droga, Ty chyba nie wiesz ile mnie zdrowia kosztuje picie kawy bez mleka? Wiesz jakie to dla mnie trudne? Jak ja się wtedy czuję??

Małagosia: a no tak…to już przesada…no i ciastek nie kupuje…a przecież wie co lubisz.

Chudy: właśnie i to jest niezgodne ze statutem naszej organizacji bo Roratka działa na niekorzyść członka związku i zgodnie z zasadą należy ją wykluczyć.

Pusia: moi Kochani, jest mi trudno o tym mówić, ale Roratka Was okłamała. Pamiętacie kiedy zapisała się do naszego związku i kiedy zaczęła płacić składki?

Małagosia: tak, a co? Przecież powiedziałaś nam , że to co mówił były wiceprezes było kłamstwem i że wszystko było ok….

Pusia: moi Kochani, niestety nie było….

Małagosia: taaaaak?? A zarzekałaś się, że jest uczciwą osobą!

Pusia: w tym wszystkim to ja byłam uczciwa, a nie ona. Powiedziałam jej uczciwie, że wszystkim się zajmę ale ma trzymać mordę na kłódkę

Małagosia: że co? I to było uczciwe?

Pusia: a co miałam zrobić…przecież ona potrzebowała naszej pomocy! Z pracy chcieli ja wywalić? Konieczna była ochrona!

Małagosia: i co? Zapisała się w marcu, a składki zapłaciła za 3 miesiące w tył? I uważasz, że to było uczciwe?

Pusia: no właśnie moi Kochani…okłamała nas wszystkich. Nas, ludzi, którzy jej zaufali i uwierzyli

Małagosia: zaraz zaraz…to za co myśmy wyrzucili ze związku byłego wiceprezesa????

Pusia: było minęło…nie wracamy do tego…sprawa zamknięta…szkoda czasu i energii….wszystko zostało wyjaśnione….koniec dyskusji. Głosujemy: kto jest za wyrzuceniem Roratki ze związku za działanie na niekorzyść członka…czyli mnię?

Małagosia: ja wychodzę!

Pusia: przestań się wygłupiać! Podnieś rękę i idziemy na kawę

Małagosia: żegnam!

Pusia: trudno….proszę zapisać w protokole, że się wstrzymała od głosu

Mateczka: ale nikt nie protokołuje przecież…

Pusia: a no tak…może to i lepiej ..nie będzie dowodów w razie czego. I kartek nie trzeba będzie wyrywać i wklejać. I jest dobrze.

Mateczka: ale…

Pusia: co Ty znowu z tym ale? No dobrze, to tyle na dzisiaj. Bardzo Wam dziękuję za wsparcie w trudnych dla mnie chwilach. Jesteście wolni.

 

Udało się…udało…kolejny raz! Jednak jestem wielka. A teraz szybko do domu, a oni niech sobie piją kawę. Biegnę bo jeszcze na Roratkę wpadnę po drodze….Zaraz telefon dzwoni…gdzie on jest…aaa…mam…

Pusia: halooo…

Roratka: no gdzie Ty jesteś…wpadam do biura…wszyscy są a Ciebie nie ma. Kiedy pytam to nikt nic nie wiem i wszyscy mnie do Ciebie odsyłają…aha…kurier przyniósł paczkę dla Ciebie…

Pusia: paczkę…aha…no tak paczkę….

Roratka: tak, napisano na niej „Biustonosz” Wartość 800 zł. Dla „Prezes Pusia Wydmusia”, zamówiono na allegro…i tu nr IP Twojego komputera….

Pusia: eeee… To mój mą mi chciał zrobić prezent pod choinkę…

Roratka: ale przecież mamy maj….

Pusia: no i co z tego? To pod choinkę za rok przecież…Wszedł w komputer i kupił.

Roratka: wszedł w komputer w biurze? I płacił z kąta związkowego…z pieniędzy składkowych?

Pusia: co Ty pierdolisz? Jakim biurze…Pa

Dochodzenie mi tu będzie robić! Znalazła się … chuda wywłoka! Dobrze, że się jej pozbyłam.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież