Dzień dwudziesty siódmy czyli jaka załatwić posadę synusiowi

 

Znowu nie spałam pół nocy. Został ostatni rok tej kadencji i pierdolę cały ten związek jak i wszystkich idiotów płacących składki. Ale zanim pójdę na zasłużoną emeryturę muszę jeszcze załatwić posadę mojemu synusiowi. Studia prawnicze skończone, a teraz aplikacja jakaś, gdzieś. W Bizantyjskim Dworze! Tak! Przecież Wojtuś jest mi coś winien, a Sabinka, jeśli myśli o ponownych wyborach to musi liczyć na głosy moich członków, a nie ma nic za darmo. Już wiem…telefon! Tylko dyskretnie….

Pusia: hallo tu agent „Kruszynka”

Wice król: witaj,

Pusia: hasło: najlepsze kasztany rosną na Placu Czerwonym…

Wice król: Pigal idiotko!

Pusia: co „Pigal”?

Wice król: na „Placu Pigal”

Pusia: oj tam…plac to plac.. Słuchaj bo nie będę powtarzać dwa razy…jest sprawa…

Wice król: to Ty posłuchaj…miałaś tu nie dzwonić! Ale skoro już dzwonisz to musisz mi pomóc. Mój przyjaciel musi zostać dyrektorem MOSIRu….wiesz co robić?

Pusia: oczywiście. Moi związkowcy są wszędzie…

Wice król: świetnie. Ale załatw to dyskretnie. Nikt nie może się dowiedzieć, a on musi zostać dyrektorem

Pusia: nie ma sprawy

Wice król: i jeszcze jedno…chodzi o jego żonę. Dla niej też szykuję etat, ale muszę się jakoś pozbyć jednej w dyrektorek przedszkola…

Pusia: w pozbywaniu się to ja jestem najlepsza. Trochę się pofałszuje, postraszy ludzi tu i tam i zrobione

Wice król: ty już niczego nie fałszuj. Jak pozbywałaś się swojego wice to nadrukowałaś uchwał z datą 1 listopada i do dziś się ludzie śmieją.

Pusia: coo…..? kto się śmieje…wypierdolę na zbity ryj….

Wice król: skąd?

Pusia: jak to skąd? Każdego można skądś wypierdolić…

Wice król: no dobra, tylko dyskretnie

Pusia: znasz mnie przecież… zawsze jestem lojalna naszym zasadom… mateczce partii… ehhh… to były czasy. Jeden telefon i sprawa załatwiona… a teraz… człowiek jeździ, robi sobie kreacje, fryzury, pazury… o jak mi się pięknie rymnęło… prawda??? tłumaczy, kombinuje i nic. Same tępaki wszędzie

Wice król: no tak znam…dobra uciekam do pracy. Trzymaj się…bez odbioru.

Pusia: ale ja chciałam…halllooo….

Co za kretyn! Przecież to ja do niego dzwoniłam! No dobra, jest robota. Innym razem zadzwonię. Teraz telefon do Sabinki.

Pusia: helllooołłł Sabinko….

Sabinka: witaj, dzień dobry.

Pusia: słuchaj kochana mam problem z jednym w Waszych dyrektorów i jestem bezradna…

Sabinka: a z którym to?

Pusia: dyrektorka przedszkola, wiesz ta co najmądrzejszą udaje, a przecież wszyscy wiedzą, że to ja jestem najmądrzejsza.

Sabinka: o tak…to wszyscy wiedzą. Ale w czym problem?

Pusia: byłam ostatnio w jej placówce i słyszałam jak mówi swoim pracownikom, żeby pod żadnym pozorem nie głosowały ma Ciebie w zbliżających się wyborach….i jeszcze mówiła, że jesteś najgorzej ubraną królową, i że nie znasz się na niczym, i że…

Sabinka: ale co mnie obchodzi to co ktoś o mnie mówi?Zwolnię ich wkrótce i tak wszystkich. A poza tym zabroniłam mediom upubliczniania mojego wizerunku. O!

Pusia: a to tak można?

Sabinka: ja mogę wszystko!

Pusia: no tak moja kochana…my kobiety sukcesu możemy wszystko!

Sabinka: kobiety sukcesu? A jaki to Ty odniosłaś sukces?

Pusia: no jak to jaki? Czy ty wiesz ile trzeba się nakłamać, żeby być tu gdzie ja jestem? Ile się nastarać? Boże…mnię ta praca kiedyś wykończy!

Sabinka: a no tak…przecież ty jesteś z ZPN, a tam tego typu praktyki to standard.

Pusia: no właśnie, a więc do rzeczy. Ta dyrektorka jest wredna  trzeba z nią coś zrobić. Wywalić i tyle. I wiesz co moja kochana, znam kogoś kto świetnie będzie się nadawał na jej miejsce. Żona przyjaciela Wice króla….

Sabinka: tego który zostanie dyrektorem MOSIURu?

Pusia: a to o tym już też wiesz?

Sabinka: oczywiście, przecież wszystkie telefony w Bizantyjskim Dworze mam na podsłuchu. Chwilę temu Wice Król rozmawiał z jakimś pustakiem, a jak dyskretnie, zero nazwisk, były i kasztany na placu Czerwonym i takie tam…wiesz…konspiracja…ale się kobieta nakręciła. Tępa dzida, ale będzie mu pomagać, bo go lubi.

Pusia: eee…w konspiracji powiadasz…no tak…ludzie to mają pomysły. Ja wszystko robię bez konspiracji. Mi nikt nie podskoczy przecież. Pamiętasz tę fryzjerkę, która m źle podcięła włosy? Już nie pracuje. Oto jaka jestem sprytna!

Sabinka: sprytna? Raczej głupia! Ona ma swój prywatny zakład i masę klientów. Byłam u niej wczoraj. Zakład „Hełmofony ma każdą okazję”

Pusia: ooo!...i jak nic o tym nie wiem?? Jeszcze dziś tam zaglądnę. No to Pa kochana…pa.

 

Ja jej pokażę głupią! No dobra. Wice królowi załatwię dwa konkursy i dwie posady, a on mi załatwi posadę dla synusia w Bizantyjskim Dworze. Jaka ja jestem sprytna. I wielka, i w ogóle. A teraz telefon do biura…

Pusia: helloł Mateczko

Mateczka: witaj, czemu nie ma Cię w biurze. Dochodzi południe…

Pusia: moja droga…pracuję do 6 rano. Mam za sobą tyle spotkań i rozmów przez telefon, że nie powinnam już  w tym tygodniu pracować wcale. Boże….mnię ta praca kiedyś wykończy! Ale do rzeczy. Załatwiam posady przyjaciołom Wice Króla. Wszyscy obdzwonieni i wiedzą co mają robić. To znaczy na kogo głosować. Ale nic za darmo: za tę przysługę Wice Król załatwi posadę mojemu synusiowi w Bizantyjskim Dworze

Mateczka: ale czy ludzie nie będą gadać? Przyjaciele Wice Króla na posadach… źle to wygląda.

Pusia: co ty pierdolisz! Ci źle wygląda? Ci idioci we wszystko uwierzą. Jak zawsze

Mateczka: hm…skoro tak uważasz…

Pusia: tak uważam i tak będzie. Wiesz moja kochana, staję wczoraj w łazience na wadze i zaskoczenie…biegnę do męża i mówię: słuchaj zrzuciłam 4 kilo! A on do mnie: tylko nie zapomnij spuścić wody. I się śmieje. Ja mu i wadze, a on mi o wodzie. Nic nie rozumiem. Nie jego poziom inteligencji jak widać.

Mateczka: ooo taaak…to on ma problemy z inteligencją, z pewnością.

Pusia: widzisz kochana. My zawsze się rozumiemy. No to pa mateczko…pa.

Stara ślepa i głupia… jak one wszystkie. Po co ja ją w tym biurze trzymam nie mam pojęcia. Aha…już wiem…przecież ona tam sprząta. Do tego świetnie się nadaje. Dochodzi 13ta, a ja jeszcze w łóżku. Dość tej pracy. Teraz teksańskie kapuczino.

 

 

Komentarze  

 
+2 #1 Nina 2018-07-08 15:21
Znowu ekstra! Ależ się uśmiałam.
Cytować
 
 
0 #2 K 2018-07-15 03:35
Znowu dobre. Pusia nie daje o sobie zapomnieć,
Cytować
 
 
0 #3 Jolka 2018-08-08 14:06
Ta walnięta baba istnieje??
Cytować