Drukuj

Dzień dwudziesty dziewiąty czyli jak zorganizować strajk

 

No to strajk! Prezes Bredziarz dał znak! Mi dał znak! Kiedy mówił w moim telewizorze, tak wzniośle słyszałam „Pusiu walcz! Tylko ty potrafisz walczyć! Zwołuję Zarząd…natentychmiast! Ale zaraz…przecież ja kurwa siedzę w wannie. Jest południe w poniedziałek przecież i ciężko pracuję. I nawet kawy jeszcze nie wypiłam. Jestem tak zajęta, że sama już nie wiem co najpierw czy zjeść, zapalić czy kawę sobie zrobić. Za oknem słońce, pszczółki pracują niczym ja…ja Pusia Wydmusia, Pani Prezes Pusia Wydmusia!  Strajk…hm…tylko kto będzie strajkował. Od jakiegoś czasu ludzie się chętniej wypisują z ZPN niż zapisują. Już wiem! Jestem genialna! Telefon do biura…

Pusia: halllooołłł Mateczko…dzwoń po wszystkich członków Zarządu. Mam wspaniały pomysł. Muszę go z Wami omówić…

Mateczka: kolejny  pomysł? Zaczynam się bać

Pusia: co Ty pierdolisz? Jakie „bać”? niczego tym idiotom nie mów, tylko ich zwołaj. Jak tylko wyjdę od dyrektora, u którego jestem pędzę do biura…

Mateczka: co Ciebie tak grzmi? Przecież jest piękna pogoda…

Pusia: grzmi? A nieee…to wczorajsza fasolka. Mówię Ci jakie fajne bańki w wannie robię…

Mateczka: siedzisz w wannie z dyrektorem?

Pusia: z jakim dyrektorem? Zabieraj się za zwoływanie zarządu zamiast pierdolić bez sensu.

 

Kolejna mądra…jakby fasolki nigdy nie jadła. Tylko kurwa co ja na siebie dziś ubiorę? Wszystkie kiecki mi się sprały, a kiedy ostatnio w sklepie poprosiłam o numer o 1 większy to mi bezczelnie baba odpowiedziała, że „ten rozmiar to w sportowym bo my namiotów nie sprzedajemy”. Wiem!…jest kwiecień…dziś będę mini! Lustro….oooo pięknie, jeszcze tylko ta fałdka pod majty, brzuch wciągnięty….wciągnięty…nosz kurwa przecież wciągnęłam! I nic. Co za lustra teraz sprzedają!  Jeszcze tutaj jakaś nitka mi zwisa, raz… dwa…wyrwana…o! jeszcze jedna….raz….a nieee…to sznurek od tampona…no nie mogę majtek ubrać bo już mam te wyszczuplające. Dwie pary to przesada…pogrubiają. Załatwione.

A teraz fryzjer….musze przecież jakoś wyglądać na spotkaniu. O mój Boże…nie byłam u fryzjera do 2 dni. Stale zajęta, stale na spotkaniach, stale stająca w obronie swoich członków…stale…nosz kurwa… zaraz sama uwierzę w te wszystkie głupoty. Ale niech wszyscy wiedzą jak się staram. Tego nigdy za wiele. Zarząd…

Pusia: moi Kochani. Dziękuję za przybycie. Nadeszła ważna dla nas wszystkich chwila. Wczoraj rozmawiałam z prezesem Bredziarzem. Powierzył mi ważną misję! Zaczynamy strajk

Mateczka: a kto będzie strajkował? Członków ubywa….

Pusia: moi drodzy, mam plan. Musimy uderzyć do placówek i zapisać do naszego związku wszystkie jeżdżące na szmacie

Mateczka: że co? Czyli kogo?

Pusia: no jak to kogo? Sprzątaczki, te wszystkie po podstawówkach. Naobiecuje się im , że dostaną podwyżki po strajku i tyle. Te tępe dzidy we wszystko uwierzą, jak zawsze. To motłoch ale może się nam przydać!

Mateczka: ale przecież strajk nie dotyczy ich tylko podwyżek dla reszty…nie dla nich

Pusia: i co z tego…przecież one kurwa nawet czytać nie potrafią i niczego nie rozumieją. Mają się zapisać do związku i strajkować z Wami…

Mateczka: jak to z Wami? A Ty nie zamierzasz strajkować?

Pusia: oczywiście, że nie. Przecież ja mam ważną misję, muszę być wszędzie. Czeka mnie tyle pracy w terenie. A teraz słuchajcie i uczcie się…dzwonię do jednej ze sprzątaczek….

Pusia: halo, dzień dobry Pani Kasiu, Pusia Wydmusia dzwoni, Pani Prezes Pusia Wydmusia.

Pani Kasia: witam Pani prezes

Pusia: o mój Boże! Jak Wy mało zarabiacie! Jak wy biedne utrzymujecie rodziny? I te Wasze dzieciaczki! O mój Boże! Ale jest rozwiązanie Waszych problemów. Właśnie rozmawiałam z prezesem Bredziarzem i oznajmił mi, że wszyscy strajkujący, bez względu na wynik strajku dostaną podwyżkę, szczególnie Wy, osoby którym najbardziej trzeba pomóc.

Pani Kasia: jak to dobrze wiedzieć, że ktoś o nas myśli…

Pusia: ależ oczywiście, że tak. Pani Kasiu, ja już tyle nocy nie przespałam myśląc o Waszej jakże odpowiedzialnej pracy…

Pani Kasia: to miłe. Jak możemy włączyć się w strajk w takim razie?

Pusia: ponieważ strajkować mogą tylko członkowie ZPN musicie się Pani zapisać natychmiast do naszego związku. Inaczej Wasz strajk będzie nielegalny i nie będziecie mogły dostać podwyżek…

Pani Kasia: aha…rozumiem. W takim razie jutro wszystkie się zapiszemy do ZPN

Pusia: i tak trzymać Pani Kasiu. Nie damy się! Jesteśmy razem z Wami! W grupie siła!

Pani Kasia: ale nas nie stać na płacenie składek…

Pusia: ale w czym problem…składka to 1 % waszych pensji, a że gówno zarabiacie to i składki będą gówniane…

Pani Kasia: że co? Jak to gówno zarabiamy?

Pusia: eeeee….nie…nieeeee…źle mnie Pani zrozumiała…Powiedziałam „równo” a nie ”gówno” ….bo równe zarobki macie przecież i składki też będą wyrównane….

Pani Kasia: aha…no dobrze. Proszę nam przywieźć jutro deklaracje.

Pusia: załatwione. Do zobaczenia….

Małagosia: no nieee…uwierzyła? Przecież to wszystko nieprawda! Nie dostaną podwyżek…im płaci prezydentka miasta przecież…

Pusia: a kogo to obchodzi? Ciemny lud uwierzył i niech płaci składki, a potem się coś wymyśli… A teraz wszyscy w teren…czas rozwieść deklaracje członkowskie

Małagosia: ja chyba źle słyszę! Co to ma być? Czy wyście na głowy poupadali wszyscy? Jak się to wyda będzie skandal!

Pusia: wszystko ustalone z Prezydentką. Dostaną po kilka groszy podwyżki i załatwione. Okręg jest zachwycony moim pomysłem… A teraz do roboty

 

No i problem z głowy. Zapowiadają się wakacje. Strajk się zacznie, biuro się zamknie, będzie czas na kawę w końcu. Jak ktoś zapyta czemu mnie nie ma w biurze to się powie, że strajkują w swojej placówce, a jak zapytają u mnie to powiem, że strajkuję w biurze. Proste i genialne. I kilka stów zaoszczędzone. Niech strajkują wszyscy. Ja niestety nie mogę…muszę być stale na posterunku. Jestem szefową związku przecież. Ja strajkować nie mogę

Boże…mnię ta praca kiedyś wykończy!

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież