Drukuj

Dzień dwudziesty piąty czyli jak należycie przygotować grunt pod wybory samorządowe.

Ale miałam sen! Śniło mi się, że zostałam Starostą! Wszyscy mi się kłaniali, zapraszali mnię na imprezy, robili zdjęcia, pytali o wszystko….a ja byłam taka szczęśliwa. Szłam dumna ulicami naszego miasta, a ludzie rzucali mi kwiaty, uśmiechali się do mnię, zapraszali mnię na kawę, a ja piłam i piłam. I się obudziłam mokra…kurde…się mi popuściło od tej kawy trochę. Ale sen wspaniały. Hmmm…a może warto o tym pomyśleć? Czemu nie? Skoro obecna baba bez magistra może być Starostą to co dopiero ja…Pusia Wydmusia…Pani Prezes Pusia Wydmusia. Przecież ja się nadaję na to stanowisko najlepiej. Ja…osoba powszechnie znana i kochana…ja…osoba bez skazy…prawdomówna i szczera wykształcona….zadbana…. pachnąca i zawsze dbająca o wygląd…ot cała ja…przyszły Starosta! Dlaczego ja dopiero teraz na to wpadłam? Przecież to takie oczywiste. Decyzja podjęta! Teraz tylko muszę do roboty zagonić wszystkich bo przecież sama tych wyborów nie wygram. Zwołują Zarząd…natychmiast.  

Pusia: halllooołłł Mateczko…dzwoń po wszystkich członków Zarządu. Mam wspaniały pomysł. Muszę go z Wami omówić…

Mateczka: jaki pomysł? Powiedz co mam im powiedzieć...

Pusia: niczego więcej tym idiotom nie mów. Dowiedzą się na miejscu

Mateczka: ale…

Pusia: żadne „ale”! Będzie tak jak powiem! Zrozumiano!

Mateczka: jak uważasz. Dzwonię

Załatwione. A teraz fryzjer….musze przecież jakoś wyglądać na spotkaniu. O mój Boże…nie byłam u fryzjera do 2 dni. Stale zajęta, stale na spotkaniach, stale stająca w obronie swoich członków…stale…nosz kurwa… zaraz sama uwierzę w te wszystkie głupoty. Ale niech wszyscy wiedzą jak się staram. Tego nigdy za wiele.

Pusia: moi Kochani. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za przybycie. Mam dla Was ważną informację. Podjęłam decyzję o wystawieniu swojej karykatury…chciałam powiedzieć kandydatury do wyborów w starostwie. Zamierzam zostać Starostą.

Mateczka: jak to? Z co ze związkiem?

Pusia: moi drodzy. Spędziłam z Wami tyle czasu. Kocham Was wszystkich i nawet nie wiecie jak ciężko mi było podjąć tak trudną decyzję. Zastąpi mnie Asia. Wraz z Mateczką będą działać w porozumieniu ze mną. Nie opuszczę Was. Wiecie o tym przecież.

Mateczka: ale…

Pusia: nie ma żadnego „ale”… słuchaj dalej. Wszystkim naszym członkom należy powiedzieć, że obecny Starosta zamierza…hm…co zamierza…już wiem!...że zamierza zdelegalizować wszystkie związki zawodowe.

Mateczka: ale przecież Starosta jest z PO! a nie z PIS…

Pusia: i co z tego. Należy wszystkim powiedzieć, że to agent PISu i wszystkich okłamała.

Mateczka: i myślisz, że uwierzą?

Pusia: oczywiście, że tak. Przecież wiesz jacy to idioci. Wierzą we wszystko co im się powie. Uwierzą i tym razem.

Mateczka: ale….

Pusia: żadne „ale”. Postanowione!. Słuchajcie dalej….wiem, że ten idiota z drugich związków będzie nam starał się zaszkodzić, ale wiem co zrobić. Byłam na szkoleniu związkowym, prowadzonym przez towarzysza z byłej PZPR….to były czasy…kiedyś dawno temu…on i ja w krzakach…i te mrówki…ale co to ja miałam powiedzieć…?

Mateczka: o szkoleniu….

Pusia: wiem przecież…a więc podczas szkolenia towarzysz przekazał nam jedną zawsze działającą i stosowaną przez towarzyszy technikę: należy mówić wszem i wobec, że ten czy tamten jest gejem…nie…nie gejem… pedałem…to brzmi lepiej. Zrozumiano?

Mateczka: jak to…wszem i wobec….mamy opowiadać, że ten ze związków jest pedałem? Po co?

Pusia: ludzie muszą w to uwierzyć i wtedy nie oddadzą na niego więcej głosów. Wszyscy wiemy wszystko o pedałach przecież. Zboczeńcy!

Małagosia: tak zboczeńcy!

Pusia: i dlatego już teraz podejmijmy uchwałę, że o wszystkich naszych przeciwnikach rozpowiadamy, że są pedałami! Kto jest Za? Wszyscy …dziękuję.

Mateczka: dla mnie to jest chore. Jak możemy rozpowiadać o kimś nieprawdę?

Pusia: to ja decyduję o tym co jest prawdą a co nie. Zrozumiano?

Mateczka: o kim mamy jeszcze opowiadać te kłamstwa? O Staroście też?

Pusia: oczywiście, że tak! Przecież to oczywiste. Kłamstwo powtarzane 1000 razy w końcu staje się prawdą! Tak powiedział Towarzysz Stalin i tego się trzymajmy!

Małagosia: zaraz o Staroście też? Przecież ona jest kobietą!

Pusia: to ja decyduję o tym kto jest kim!. Zrozumiano?

Małagosia: ale ….

Pusia: żadne „ale”…starosta jest pedałem…zrozumiano?

Małagosia: nieee…no…tego już za wiele. Ja w tym udziału brać nie będę…

Pusia: ale kasę ze składek członkowskich co miesiąc bierzesz. Wiec morda w kubeł i siedź na dupie.

Małagosia: ja chyba źle słyszę! Co to ma być? Czy wyście na głowy poupadali wszyscy?

Pusia: wszystko ustalone z Flaszką. Okręg jest zachwycony moim pomysłem…

Małagosia: i co? Tym, że będziesz rozpowiadać o staroście takie bzdury też jest zachwycony?

Pusia: eee…w szczegóły się nie wdawałam…dali mi wolną rękę.

Małagosia: wszystko jasne. Ja wychodzę! Żegnam.

Pusia: niech idzie. Widać coś z nią „nie tak”. Swój swojego broni…nie wiem...nie wiem…widać nasza koleżanka ma coś do ukrycia. Nie chcę nic mówić ale wiem coś o niej, ale nie będę plotek rozgłaszać. To nie w moim stylu przecież….

Mateczka: nic nie powiem bo zaraz się okaże, że jestem pedałem…

Pusia: i bardzo dobrze. Postanowione. Jutro spotkanie z prezesami. Przekażemy im naszą strategię. Za rok odniosę sukces…to znaczy my odniesiemy sukces….     

Mateczka: my odniesiemy sukces? Jaki? Wejdziesz na naszych plecach do starostwa i nas zostawisz, a my będziemy mieli opinię oszołomów homofobów. Taki to będzie sukces.

Pusia: niestety…nasza walka wymaga poświęceń. Gotowa jestem do największych poświęceń i dlatego postanowiłem zostać Starostą. Dla Was kochani. Dla Was. Nigdy nie myślę o sobie tylko o Was wszystkich. Wiecie o tym przecież. Na tym kończymy nasze spotkanie. Ruszajcie w teren. Im szybciej tym lepiej.

No i udało się. Jestem wielka! Teraz wszystko się rozejdzie i ludzie pójdą za mną jak w dym. Teraz tylko dobrze sprawę nagłośnić i mogę sobie szukać wygodnego fotela do gabinetu Starosty. Będę sławna! Ja Pusia Wydmusia! Pani Prezes Pusia Wydmusia!

A teraz do fryzjera….

Pusia: dzień dobry. Witam Panią. Dobrze, że ma Pani wolny termin. Muszę coś zrobić z włosami. Od 2 dni nie byłam u fryzjera

Pani: no tak…to aż dwa dni.

Pusia: moje włosy wymagają stałej opieki. I dlatego są takie piękne, a moja fryzura niepowtarzalna.

Pani: ooo tak…to prawda.

Pusia: słyszała Pani ostatnią sensację?

Pani: którą? Pani tu stale opowiada i sensacjach…

Pusia: moja droga…lepiej niech Pani usiądzie…otóż dowiedziałam się, że Starosta jest …no wie Pani…że lubi facetów

Pani: no i co z tym dziwnego? Kobiety zwykle lubię facetów…

Pusia: nie…nie rozumie Pani…ona jest pedałem

Pani: dlatego, że lubi facetów?

Pusia: to przecież oczywiste!

Pani: dla kogo?

Pusia: jak to dla kogo? dla mnie...dla okręgu…nawet dla Bredziarza! Nasz strategia jest jasna i skuteczna!

Pani: pani Prezes…czy nie pomyślała Pani o skróceniu włosów…chyba upał sie Pani daje we znaki i opowiada Pani niestworzone rzeczy

Pusia: nie ma mowy. Jeszcze się Pani przekona…

Pani: no dobrze…teraz proszę pod suszarkę…

Pusia: oczywiście….

Pani: tylko wie Pani co…obok Pani suszy włosy pani Starosta…

Pusia: że co?????

Starosta: witam Panią Prezes

Pusia: eeeeee…..aaaaaa…..witaj Kochana

Starosta: co za spotkanie. Co ty tutaj za historie opowiadasz? Czy Ty się aby dobrze czujesz?

Pusia: eeee…….jaaaaaa

Starosta: zadzwonił do mnie godzinę temu prezes drugiego związku i puścił mi fragment nagrania z waszego Zarządu. Tak się darłaś na swoich członków, że aż na korytarzu było słychać. I co? Twój plan się powiedzie? Masz zamiar opowiadać tego typu rzeczy na mój i jego temat?

Pusia: to kolejna manipulacja! On to wszystko zmontował! Wiesz przecież, że ja nigdy o Tobie niczego takiego bym nie powiedziała! Przecież to nonsens! Tylko idiota mógł coś takiego wymyślić…Przecież przyjaźnimy się tyle lat moja Kochana. Znasz mnię przecież. Ja nigdy….

Starosta: nie.. nie znam…albo inaczej…poznałam dopiero teraz..

Pusia: ale ja….to…. to nie ja…to oni…wszyscy…No dobrze powiem jak było… zarząd namawia mnie na objęcie Twojego stanowiska. Bronię się przed tym to jestem lojalna wobec Ciebie, wiesz o tym przecież.

Starosta: dość! Od dziś przestają z Tobą rozmawiać na jakikolwiek temat. Kawy już nie wypijemy.

Pusia: eeeeee…

Starosta: bardzo dziękuję i żegnam Panie

Pusia: ale…ja…

I niech sobie idzie nadęta stara, pomarszczona jędza. Ja jej pokażę! Moja decyzja była jednak słuszna: tylko w taki sposób się jej pozbędziemy. Stare metody zawsze działają. Pakuj walizki stara babo. Nadchodzę JA! Pusia Wydmusia…Pani Prezes Pusia Wydmusia!

 

A teraz na urlop… Toskańskie kapuczino najlepsze na świecie czeka. Niech mi wszyscy zazdroszczą! Niech pracują a ja odpocznę. Komu jak komu, ale mnie się wypoczynek należy przecież. Boże, mnię ta praca kiedyś wykończy!

Komentarze  

 
+1 #1 M. 2017-11-01 07:22
Dobre:-) Techniki manipulacji znane oj znane. Tylko ona zapomina, że ludzi to nie idioci. Choć ci wszyscy w tym jej związku nadają się na konsultacje u specjalisty. Wydawać pieniądze na składki w takim związku? Chyba lepiej kupić dzieciakom banany.
Cytować