Drukuj

Dzień czwarty czyli jak błysnąć przed wyborami samorządowymi.

No nieee...jest dziesiąta, a ja sama w biurze! To niedopuszczalne! Prezes w pracy, a zastępcy gdzie? No właśnie! Gdzie mój telefon...

- Pusia: halllooo...

- Roratka: witaj Pusiu

- Pusia: nooo moja droga - jest 10-ta! Ma którą zamierzasz dziś przyjść do pracy? Czy to znaczy, że mam dziś pracować za Ciebie??

- Roratka: jak to za mnie? Przecież jestem w Magicznym Gimnazjum na spotkaniu z dyrektorem. Sama kazałaś mi dzisiaj tutaj przyjechać!

- Pusia: miałaś tam tylko zawieźć pismo i z nikim nie rozmawiać! Znowu głupot naopowiadasz! Wracaj natychmiast!

- Roratka: wracam, za chwilę będę w biurze.

Skończona idiotka! Ja już z dyrektorem z Magicznego Gimnazjum wszystko ustaliłam przecież.

- Pusia: słyszałaś Mateczko! Ona się z dyrektorem Magicznego Gimnazjum poszła dogadywać!

- Matka: jeszcze coś pomiesza jak zawsze. W jakiej kwestii chce się z nim odgadać?

- Pusia: wiesz, on chce zwolnić 3 naszych związkowców. Jeden poszedł do niego z mikrofonem i go nagrał. Mamy na nagraniu wszystko! Wyśmiewa nasze związki i naśmiewa się z mojej fryzury!

- Matka: nooo...brzydko! Za działanie na niekorzyść związkowca naszej organizacji należy go jak najszybciej z niej usunąć. Natychmiast!

- Pusia: ale... zadzwoniłam do niego i powiedziałam, że jeśli zwolni nawiedzoną polonistkę i przyjmie na jej miejsce córkę mojej koleżanki to zapomnę o nagraniu.

- Matka: i co powiedział?

- Pusia: jest zainteresowany współpracą. Zwolni sześciu, a nie trzech dla niepoznaki, i dodatkowo polonistkę, że niby się nie nadaje, rozumiesz?

- Matka: i dobrze. Niech ich wszystkich zwolni. Przecież to idioci! Nawet pisma nie potrafią sami napisać. Tylko co z tym nagraniem? Na spotkaniu obiecałaś związkowcom, że powiadomisz prokuraturę...

- Pusia: moooja droga. Już powiadomiłam. Napisałem bzdurne pisemko, że niby czuję się dotknięta tym, co dyrektor powiedział na mój temat, ale mam to gdzieś.

- Matka: i ci odpisali?

- Pusia: że w nagraniu niczego nie ma na temat mojej fryzury i nie wszczęli postępowania, a ja mogę się odwołać.

- Matka: i odwołałaś się?

- Pusia: oczywiście, dzień po terminie, dla niepoznaki. Oj, jak ktoś zapyta to powiem, że zapomniałam i przegapiłam termin na odwołanie. Poudaję jak jest mi przykro bardzo, wiesz...I po sprawie. Trzeba mieć głowę na karku moja droga!

- Matka: genialne posunięcie!

- Pusia: a teraz musimy napisać pismo do związkowców w sprawie wyborów samorządowych. Zostanę radną!

Kochani Związkowcy,

piszę do Was nie jako Prezes Zarządu ale jako jedna z Was! Znamy się od wielu lat, wspieramy się kiedy trzeba, prawda? Nadchodzi czas próby dla Nas wszystkich, dla naszej organizacji! Zbliżają się wybory samorządowe i dlatego powinniśmy zrobić wszystko aby ktoś z nas został radnym aby móc patrzyć na ręce skorumpowanym samorządowcom. Zarząd Oddziału jednogłośnie podjął uchwałę abym tym kimś była ja! Osoba kompetentna, pracowita, oddana Wam wszystkim, poświęcająca każdą wolną chwilę dla Was Kochani Związkowcy. Oczywiście moja wrodzona skromność absolutnie nie pozwala mi na wyrażenie zgody na kandydowanie, ale skoro tak bardzo nalegacie to ulegnę. Dobrze wiecie Kochani Związkowcy, że dla Was zrobię wszystko. Spotkajmy się na wyborach!

Wasza Prezes

Pusia Wydmusia

- Pusia: pismo gotowe! Biegniemy na spotkanie z prezesami. Nie możemy się spóźnić!

- Matka: oczywiście!

Każde spotkanie z tymi kretynami sprawia, że moja praca staje się jeszcze bardziej uciążliwa. No ileż można im tłumaczyć ja się pytam? No ile? Pytania, jakie pytania? Nie mają zadawać pytań tylko słuchać - to im wychodzi najlepiej przecież. I tak niczego nie rozumieją, więc po co im mówić o wszystkim i tłumaczyć.

 

- Pusia: Kochani Prezesi, myślę, że możemy zacząć nasze spotkanie

- Fajurka: witaj Pusiu, pięknie dziś wyglądasz. Widzę, że fryzura aktualna jak zawsze.

- Pusia: moooja droga, przecież wiesz, że dla mnie to podstawa. Kiedy tylko po pracy znajdę chwilę biegnę do swojej zaprzyjaźnionej fryzjerki. Nawet nie mam czasu dla rodziny...

- Fajurka: o Boże, Ciebie ta praca kiedyś wykończy!

- Pusia: Kochani, przecież wiecie, że dla Was to wszystko... Te nieprzespane noce, nerwy przez 18 godzin pracy w burze...tak , tak Moi Kochani, nawet nie wiecie, o której wracam zwykle do domu. Noc, ciemność, prześladujące mnie na ulicach cienie i ja, biedna mała istotka przemykająca szybko aby w końcu spędzić tę chwilę w dziećmi, biednymi, zaniedbanymi, stale osamotnionymi, bez matki, która każdą wolną chwilę spędza...gdzie?..no gdzie...w biurze. O Boże, mnie ta praca kiedyś wykończy.

- Fajurka: dzieci? Przecież Twoje dzieci są już dorosłe i mieszkają w Wielkim Mieście...

- Pusia: ależ moja droga, ja wiem lepiej gdzie są moje dzieci. Ale do rzeczy!  Moi Kochani - wybory! Liczę na Wasze poparcie. Powiedzcie swoim związkowcom, że obowiązkowo mają oddać na mnię głos. W końcu mogą coś dla mnie czasami zrobić, skoro jak od rana do nocy o nich walczę! Nieprawdaż?

- Matka: Zarząd podjął uchwałę, że wszyscy mają głosować na Pusię. Zrozumiano!?

- Prezesi: oczywiście. To zrozumiałe!

- Pusia: to wszystko na dziś. Wracajcie do związkowców i przekażcie im treść pisma ode mnię.

No, może tym razem do nich dotarło, że jeśli nie będą na mnię głosować to kto ich będzie bronił? No kto? A więc sukces murowany!

Teraz spotkanie z Zarządem. Im też trzeba stale mówić co mają robić i nawet myśleć - beze mnie zginą wszyscy! O Boże, mnie ta praca kiedyś wykończy!

- Pusia: witam szanowny Zarząd. Słuchajcie kochani, tyle się dzieje ostatnio, mamy tu  w biurze tyle pracy, że nawet nie wiem za co się zabrać w pierwszej kolejności, czy sobie najpierw kawę zrobić czy co? Od rana do nocy tylko praca, praca, praca...

- Ptak: niesamowite! Biedna ta nasza Prezes. Pewnie po nocy u fryzjera przesiaduje, zasypiając biedactwo na fotelu

- Pusia: mooja droga, Twoja uwaga była bardzo nie na miejscu!

- Ptak: tak, tak, oczywiście masz rację.

- Pusia: moi kochani, sprawa najważniejsza: wybory! Co prawda powiedzieliśmy prezesom, że Zarząd już podjął uchwałę w tej kwestii ale to przecież tylko zwykła formalność, nieprawdaż?

- Ptak: jaką uchwałę?

- Pusia: jak to jaką? Uchwałę nakazującą wszystkim członkom głosować na mnię w nadchodzących wyborach samorządowych. Przecież to oczywiste! Mamy 520 członków, a każdy z nich ma męża lub żonę i dorosłe dzieci czasem, więc to jest potworna siła, którą zamierzam wykorzystać!

- Ptak: i co? Każemy związkowcom głosować na Ciebie?

- Pusia: już kazaliśmy! Szkoda czasu na dyskusje. Proszę Zarząd o podniesienie ręki: kto jest "ZA". Dziękuję. Proszę zaprotokołować: jedna osoba przeciwna. Proszę też dopisać nazwisko osoby przeciwnej.

- Ptak: to niedopuszczalne!

- Pusia: moooja droga, tutaj ja jestem Prezesem i ja o wszystkim decyduję. Dziękuję Zarządowi za udzielone mi poparcie. Sprawa druga: moja dieta. Prezes okręgu będzie miała przyznaną dietę w kwocie 2 000 złotych miesięcznie, a mnie Zarząd przyzna powiedzmy...hmm...600 złotych miesięcznie. Myślę, że ta kwota i tak nie jest adekwatna do tego co robię! Co Zarząd o tym myśli?

- Ptak: nie zgadzam się!

- Pusia: dlaczego?

- Ptak: bo wiem jak pracowałaś przez całą ubiegłą kadencję! Poza tym jest to kwota znaczna i wydaje mi się, że należałoby zapytać o to przynajmniej prezesów.

- Pusia: zwariowałaś? Tę bandę tępaków? Przecież oni nawet do trzech nie potrafią zliczyć. A poza tym Zarząd od zawsze przyznaje takie diety nikogo nie pytając o zdanie. Po co? Członkowie nie muszą o niczym wiedzieć! Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal"!

- Ptak: ale to są pieniądze ze składek członkowskich, więc należy się chyba członkom słowo wyjaśnienia!

- Pusia: to co, mamy się tłumaczyć? Jak się komuś nie podoba to się może z naszych związków wypisać! Ciekawe kto go wtedy będzie bronił? Tylko ja mam prawnika!

- Pusia: myślę, że Zarząd powinien wyrazić teraz swoje oburzenie zachowaniem koleżanki Ptak! Proszę, ręka w górę: kto jest oburzony?! Dziękuję. Proszę zaprotokołować, że Zarząd wyraził swoje ogromne oburzenie! Bardzo ogromne oburzenie, bowiem ja i Roratka podniosłyśmy obie ręce! Proszę to także zaprotokołować. Przechodzimy do sprawy trzeciej: żona naszego związkowca, fryzjerka śmiała skomentować moją fryzurę!

- Roratka: o mój Boże, Pusiu, jak Ty musiałaś się czuć!

- Pusia: to była istna potwarz. Nie mogłam wręcz powstrzymać łez. Wybiegłam z jej zakładu... paznokcie niewyschnięte... wszędzie ciemno i ja biedna, niczym zbity pies, samotna, płacząca, na krawędzi załamania...

- Ptak: od kiedy to w zakładzie fryzjerskim robią także paznokcie?

- Pusia: jakie paznokcie?! Moooja droga, doskonale wiem co powiedziałam! Twoje ataki na moją osobę muszą się natychmiast skończyć! To wręcz niedopuszczalne! Myślę, że  Zarząd powinien wyrazić teraz swoje oburzenie zachowaniem koleżanki Ptak! Proszę, ręka w górę: kto jest oburzony?! Dziękuję. Proszę zaprotokołować, że Zarząd wyraził swoje ogromne oburzenie! Bardzo ogromne oburzenie, bowiem ja i Roratka podniosłyśmy obie ręce! Proszę to także zaprotokołować. Dziękuję Ci Roratko za wsparcie, jesteś kochana, zawsze w Ciebie wierzyłam!

- Ptak: słuchajcie czy to jeszcze Zarząd czy kabaret?

- Pusia: jak śmiesz obrażać członków Zarządu?! To niedopuszczalne! Proszę o zaprotokołowanie, że koleżanka Ptak oralnie zaatakowała Zarząd! Wracamy do tematy fryzjerki: proponuję usunąć jej męża, naszego członka, z organizacji!

- Roratka: jestem "ZA"! Proponuję także usunąć jego żonę!

- Pusia: stawiam wniosek, za usunięciem fryzjerki i jej męża z naszych związków! Kto jest "Za" proszę o podniesienie ręki! Dziękuję. Proszę zaprotokołować, że Zarząd przegłosował wniosek i fryzjerka oraz jej mąż nie są już członkami naszej organizacji!

- Ptak: co to ma być? Jak możecie wyrzucić ze związku kogoś kto do niego nie należał!

- Pusia: moooja droga, ja mogę wszystko! To ja jestem Prezesem!

- Roratka: proponuję podjęcie uchwały...

- Pusia: jakiej uchwały? Wystarczy, że wydrukuję uchwałę i się pod nią podpiszę! 

- Ptak: no nie! Tego jeszcze nie było! Przecież zgodnie z naszym Statutem usunięcie członka z organizacji musi nastąpić na podstawie podjętej przez Zarząd uchwały!

- Pusia: i co z tego? O tym kogo wyrzucamy decyduję ja - Prezes Związku Polskiego Nepotyzmu, Pusia Wydmusia! Poza tym mooooja droga, ja mam już bogate doświadczenie w tego typu kwestiach. Wszyscy to wiedzą przecież! Przecież ja mam prawnika!

- Ptak: to niedopuszczalne!

- Pusia: a propos wyrzucania członków! Jakiś czas temu usunęliśmy ze stanowiska mojego byłego zastępcę. Wszyscy to pamiętamy. Posłużył się nazwiskiem Roratki...

- Roratka: o Boże..wspomnienia wróciły! Nie mogę powstrzymać łez...

- Pusia: jesteśmy z Tobą Roratko kochana. Nie płacz... Wracając do spotkania Zarządu, podczas którego go wyrzuciliśmy. Wszyscy pamiętamy, że podjęliśmy wtedy uchwałę, która nie została zapisana w protokole. Pamiętacie wszyscy, prawda? prawda, że pamiętacie?

- Matka: ależ oczywiście, na to była uchwała...

- Pusia: dlatego proszę koleżankę Ptak aby dopisała do protokołu, że takowa uchwała została podjęta, ale nie zostało to zaprotokołowane.

- Ptak: nie ma mowy! Dobrze wiecie, że żadnej uchwały nie podejmowaliśmy! Wszyscy członkowie Zarządu potwierdzili zgodność protokołu z tym co się działo podczas posiedzenia tego dnia. Nikt nie zgłaszał uwag co to treści! Niczego nie dopiszę!

- Pusia: cooo??!! Zarzucasz mi kłamstwo! To niedopuszczalne! To się musi skończyć! Myślę, że  Zarząd powinien wyrazić teraz swoje oburzenie zachowaniem koleżanki Ptak! Proszę, ręka w górę: kto jest oburzony?! Dziękuję. Proszę zaprotokołować, że Zarząd wyraził swoje ogromne oburzenie! Bardzo ogromne oburzenie, bowiem ja, Matka i Roratka podniosłyśmy obie ręce! Proszę to także zaprotokołować.

- Ptak: w takim razie dziękuję za współpracę! Ja w kłamstwie nie będę brała udziału. Z dniem dzisiejszym rezygnuję z zasiadania w Zarządzie. Wychodzę!

...i trzasnęły drzwi. No i musiałam za nią pobiec! Przecież nie może odejść bez dopisania do protokołu o tej uchwale! Biegnę na dół...

- Pusia: Ptaszku, Ptaszynko Ty moja! Nie denerwuj się, proszę. Wróć! Przecież nie możesz odejść. Wiesz ile ja się musiałam nakłamać, że myśmy wtedy tę uchwałę podjęli? Wszyscy w to uwierzyli: idioci w Warszawie, Flaszka - powiedziałam, że to tylko niedopatrzenie i zapis o uchwale w protokole się pojawi. Nie możesz mnię teraz tak z tym zostawić!

- Ptak: do Zarządu nie wrócę! Zdania nie zmienię!

 

I stało się. Jak ja teraz będę wyglądała bez tego zapisu w księdze protokołów? Co ja powiem Flaszce? No nic, wracam...

- Pusia: słuchajcie moi kochani, wydarzyła się sprawa nieoczekiwana. Nie sądziłam, że koleżanka Ptak będzie robiła problem z tak małej kwestii jak dopisanie do protokołu tego, że podjęliśmy uchwałę. Przecież mogła nam pójść na rękę, tak po koleżeńsku. No przecież każdy może zapomnieć o podjęciu uchwały, nieprawdaż? Swoją drogą dlaczego nikt mi wtedy nie przypomniał o podjęciu uchwały? Czy ja wszystko za was muszę robić sama? O Boże, mnie ta praca kiedyś  wykończy!

- Matka: a w czym problem? Kto będzie to kiedykolwiek sprawdzał? Sprawa zamknięta i zakończona i tak trzeba mówić wszystkim w koło.

- Pusia: masz rację Mateczko. Nikt od dziś nie wraca do sprawy, niczego nie komentuje. To się nazywa "nabrać wody w usta". I po sprawie.

- Roratka: jaka Ty jesteś mądra Pusiu! Bo my byśmy bez Ciebie zrobili?

- Pusia: od czegoś mnie przecież macie!

Koniec dnia. Tyle się wydarzyło, ale wszystko po mojej myśli. Pozbyliśmy się Ptaka, w sumie to dobrze. Z nią niczego nie dało się "wykminić". Wszystkiego się czepiała. Co za czepialska baba. A za tydzień wybory! Muszę się teraz skupić na tym co dla mnię najważniejsze: muszę zostać radną!

 

 

 

Komentarze  

 
+8 #1 Karolina 2015-01-20 15:47
" ....myślę, że Zarząd powinien wyrazić teraz swoje oburzenie zachowaniem koleżanki Ptak! Proszę, ręka w górę: kto jest oburzony?! Dziękuję. Proszę zaprotokołować, że Zarząd wyraził swoje ogromne oburzenie! Bardzo ogromne oburzenie, bowiem ja i Roratka podniosłyśmy obie ręce! Proszę to także zaprotokołować."....

leżę:-))))))
Cytować
 
 
+6 #2 KA 2015-01-23 07:23
Kochani związkowcy! Mam Was Wszystkich w d....
Cytować
 
 
+6 #3 Kaśka 2015-01-30 07:20
Tak, ograne metody robienia ludzi w konia.Wszystko jasne
Cytować
 
 
+4 #4 ojoj 2015-02-17 12:10
To układanie się z dyrektorami to zjawisko w "tych" związkach normalne i stare jak świat. Czasami mi się wydaje, że dyrektorzy to tępe osły, którym ktoś musi mówić co mająrobić
Cytować