Drukuj

Dzień dwunasty czyli jedziemy na manifę w obronie toskańskiego kapuczino

Ciemna noc jeszcze. I pada. Ale manifestacja czeka. O 5:00 zbiórka w centrum i ruszamy do stolicy. 

Pusia: witaj Mateczko, czekacie już na autokar?

Mateczka: tak czekamy. Przebywaj.

Pusia: będę za 10 minut.

Jadę. Ciekawa jestem ile osób faktycznie pojedzie z nami na manifestację. Prezesi to idioci i im wszystko trzeba 3 razy powtarzać. Mogłam wczoraj zadzwonić do każdego z nich i przypomnieć. No nic. Zobaczmy.

Pusia: no to jestem

Prezes: witamy Cię Pusiu

Pusia: witajcie, o mój Boże jak ja się cieszę, że Was widzę moi kochani!

Prezes: czekamy i czekamy i autokaru nie ma...

Pusia: zaraz przybędzie, spokojnie. Mateczko przypomniałaś kierowcy o godzinie wyjazdu?

Mateczka: nie. A kto miał to zrobić?

Pusia: jak to kto? Myślałam, że Ty to zrobiłaś..

Mateczka: jak to ja? Zapytaj Roratkę

Roratka: jakiego kierowcy?

Pusia: jak to jakiego? Ludzie czy ja zawsze wszystko muszę robić sama? 

Roratka: przecież powiedziałaś, że  sama się wszystkim zajmiesz jak zawsze bo my się na niczym nie znamy.

Pusia: zaraz ..zaraz...chcecie powiedzieć, że nikt nie zadzwonił do kierowcy? Moment! A kto zamawiał autokar????

Roratka: ja nie

Mateczka: ja też nie...

Pusia: to czym my kurwa mamy tam pojechać? Na koniach???!!!!

Prezes: co z tym autokarem? Czekamy już godzinę...

Pusia: nic...nic...wszystko w porządku. Kierowca....eeee...zaspał. Tak zaspał....

Pusia: szybko dajcie mi wszystkie numery telefonów do znanych kierowców.

Mateczka: ja nie mam żadnych. Poza tym jest 6 rano...

Pusia: mam jeden ...dzwonię. Halooo...dzień dobry, Pusia Wydmusia mówi, Pani Prezes Pusia Wydmusia. Niech Pan sobie wyobrazi, że kierowca którego zamówiliśmy nie przyjechał, a my czekamy już 2 godziny w deszczu. Skończony cham... Oooo! jest Pan cudowny. W takim razie czekamy na Pana. Dziękuję.

Prezes: co z tym autobusem? Czekamy czy idziemy do domu?

Pusia: no wystawił nas...normalnie nas wystawił, a teraz nie odbiera telefonu. A jeszcze wczoraj z nim rozmawiałem i zapewniał, że będzie. Ale spokojnie. Dzięki znajomościom i ogromnemu autorytetowi jaki posiadam załatwiłam inny autokar, który za chwilę przyjedzie i ruszamy.

Mateczka: szczęście, że znalazłaś wyjście z sytuacji

Pusia: moooja droga, ci idioci prezesi uwierzą we wszystko co im powiem. Przecież tak jest zawsze. Jestem wielka po prostu.

Roratka: powiedz nam jak Ci poszło wczoraj na spotkaniu w sprawie nowych członków i udziału w manifestacji?

Pusia: było wspaniale, odniosłam kolejny sukces. Do związku zapisze się kilkadziesiąt osób tylko nie teraz ale kiedy zapytałam kto jest zainteresowany zobaczyłam las rąk. A poza tym zapomniałam deklaracji członkowskich. Muszę im je zawieźć kiedyś przy okazji

Roratka: o Boże jaka Ty jesteś niesamowita. Brawo!

Pusia: o! jest nasz autokar. Ruszamy!! Nie damy ruszyć mojego toskańskiego kapucino" Wszyscy razem: Nie damy ruszyć mojego toskańskiego kapucino"

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież