Drukuj

Dzień dziesiąty czyli przygotowanie do manify

 

 

Jakie to cudowne uczucie...ludzie wypisują się z tego drugiego związku i zapisują się do mojego, lepszego, większego...kochają mnie, przychodzą na kawę, mówią jaka jestem mądra, najmądrzejsza, najpiękniejsza i najszczuplejsza i to wszystko się dzieje...idę przez park, wszyscy mnie pozdrawiają wręcz kłaniają się wykrzykując "witaj Pusiu", słychać śpiew ptaków, brzęczenie komarów, szum liści. Czuję pierwsze krople wiosennego deszczu, które ściekają mi wolno z czoła po policzkach wprost do kącików ust...czuję ten cudowny smak....hm...kociego moczu! Otwieram oczy: tu durny kocie co robisz na mojej poduszce! Ile razy Ci mówiłam, że nie wolno sikać pani do łóżka! O mój Boże, nawet we śnie nie mogę pobyć spokojnie z kimś kto mnię lubi, mnię wielką prezes związku. Trudno, może jutro przyśni mi się coś fajniejszego. Wstaję. Cooo? Już 10ta? Niemożliwe! Gdzie jest mój telefon? Jest! O 9tej miałam być u Irenki. Zaraz...zaraz...dzwonię.

Pusia: witaj mooooja droga

Irenka: witaj Pusiu, czekam i czekam a Ciebie nie ma. Już chciałam dzwonić...

Pusia: no wiesz! przecież ja czekam u siebie w biurze od godziny! Miałaś wpaść do mnie przecież...

Irenka: jak to u Ciebie?

Pusia: no oczywiście. Na drugi raz lepiej sobie to gdzieś zapisz

Irenka: ale kiedy pół godziny zadzwoniła do mnie z Waszego biura Roratka dowiedziałam się, że Ciebie tam od rana nie było

Pusia: no wiesz! Przecież ja wiem lepiej gdzie i kiedy jestem. Wstałam, zrobiłam sobie kawę i czekam jak głupia, a Ciebie nie ma!

Irenka: jak to wstałaś ?1 spałaś w biurze?

Pusia: w jakim biurze? Co ty pleciesz? No dobrze, do rzeczy. O której będziesz w takim razie bo musze ruszać w teren?

Irenka: no dobrze. Będę za 20 minut

Pusia: bądź za 40 minut. Muszę jeszcze wyskoczyć na jedną placówkę. Poczekaj jeśli będziesz wcześniej. Pa

No i znowu nie zjem śniadania. Szybko. Mam tylko pół godziny, a ja jeszcze nie zrobiona jestem. Boże, mnię ta praca kiedyś wykończy!

 

W końcu. Biuro. Trochę się spóźniłam, ale mam nadzieję, że Irenka poczeka. Wchodzę...

Pusia: witaj Roratko. O mój Boże co za dzień. Od 6tej na nogach. Już u 2 związkowców dzisiaj byłam.

Roratka: witaj Pusiu. Dzwoniła Irenka, przepraszała ale nie da rady dzisiaj przyjechać, niestety...

Pusia: bezczelność! Wydzwania do mnie podczas ważnego spotkania i zawraca mi głowę, a potem nie przyjeżdża. Co za wredna i niekompetentna baba!

Roratka: zadzwoniła też jedna Pani i powiedziała, że wraz z kilkunastoma osobami rezygnuje z przynależności i zapisuje sie do tych drugich związków

Pusia: coooo!!?? O podli! I co my teraz zrobimy? Mamy za mało członków. Musimy coś zrobić. Zwołuję na dziś na 17tą spotkanie Zarządu. Zadzwoń do wszystkich.

A to wredne, nędzne kreatury! Tyle dla nich zrobiłam, a one się obrażają bo im nie chciałam pokazać księgi protokołów. A co tam chciały zobaczyć? Ze nie ma protokołu z przyjęcia Roratki do naszego związku? No nie ma go tam. I co z tego? Jeden członek w tą czy w tamtą to nie powód aby od razy wszystko wywracać do góry nogami. I co jeszcze? że musiałyśmy z Mateczką wyrwać z księgi protokołów i wkleić tu i tam kilka kartek? Wielkie mi rzeczy! Skoro nie wierzą swojemu prezesowi na słowo to niech się wypiszą. Nam takich członków nie trzeba. Mam świetny pomysł jak zdobyć nowych.

Pusia: witam szanowny Zarząd. Myślę, że możemy zacząć nasze spotkanie.

Małagosia: o! kupiłaś ciasto na Zarząd. Jak miło. Wygląda apetycznie tylko czemu z wiórkami kokosowymi?? Przecież wiesz, że ja ich nie cierpię!

Pusia: to nie wiórki moja droga. Zarzuć grzywkę za uszy i po problemie... Wracając do tematu: słuchajcie mam dla was niusa: jestem na 100% pewna, że moja jutrzejsza wizyta w największej placówce przysporzy mi wielu zwolenników i nowych członków

Mateczka: o! brawo. A co będzie celem tej wizyty?

Pusia: otóż moi drodzy. Ogłaszam protest i jedziemy do stolicy na manifestację!

Mateczka: a co to za protest?

Pusia: wiecie wszyscy, że najlepsze na świecie kapuczino podają w Toskanii. Dowiedziałam się, że chcą tam zakazać sprzedaży tej kawy!

Roratka: o Boże!I co Ty teraz będziesz tam piła?

Pusia: no właśnie! Dlatego ruszam na placówki aby ludzi namawiać do wstąpienia do naszego związku i jednocześnie do wzięcia udziału w manifestacji, która odbędzie się w stolicy.

Roratka: ja też chcę pojechać!

Pusia: Ty lepiej zostań w biurze. Pojedziesz i znowu jakichś głupot naopowiadasz. Wracając do mojej wizyty - na zachętę chcę użyć argumentu podwyżek jakie załatwiłam...

Mateczka: przypominam, że to nie nasz związek tę podwyżkę ludziom załatwił

Pusia: a kogo to obchodzi? Dostali niech teraz będą wdzięczni wszystkim związkom. W końcu jaka to różnica? Związek to związek przecież. Poza tym zamierzam użyć mojej tajnej broni: zmuszę perswazją do wstąpienia do naszego związku samego dyrektora placówki. I co? Który z jego pracowników nie wstąpi wtedy razem z nim? Kto się odważy?

Roratka: o Boże, jaka Ty jesteś mądra Pusiu!

Pusia: od tego mię macie przecież. Wracając do tematu manifestacji lista chętnych jest jeszcze otwarta. Możemy wyruszać. Wyjazd w sobotę o godzinie 5 rano z centrum. To wszystko na dziś.

 

Mateczka: wiesz, ta lista chętnych jest pusta. Nikt nie zadzwonił i nie wpisał się. Nie ma kto pojechać na manifestację

Pusia: cooo?? O niewdzięczni! W takim razie jutro rano wszystko się zmieni. Będą i chętni i nowi członkowie. Zobaczysz.

Co za dzień. Mnię ta praca kiedyś wykończy. Najpierw ten durny kot, a teraz to. Jutro WIELKA Pusia odniesie kolejny sukces. Pokażę temu idiocie z drugich związków jak się werbuje.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież