Drukuj

Dzień pierwszy czyli jak walczyć z przeciwnikami.

Wpadłam do budynku biurowego zdyszana, na szybko wymyślając jeszcze na  schodach, powód spóźnienia. No przecież nie powiem, że bawiłam się z Misią przez całe przedpołudnie / moja kicia potrzebuje tyle miłości /. Kilka głębokich wdechów, przyśpieszenie kroku dla nadania całej aurze impetu i wchodzę do biura: "Słuchajcie,  mamy kolejną aferę!". I zdziwienie - nikogo jeszcze nie ma.

Na drzwiach kartka:

"W imieniu Zarządu Oddziału informuję, że w dniu dzisiejszym biuro czynne od 10:00 do 10:15 - praca w terenie."

                                                                                                                       Za Zarząd

                                                                                                                      Roratka

Dzwonię!

- Pusia: nooo gdzie Ty jesteś? Ja tu wpadam, a Ciebie nie ma!

- Roratka: zapomniałam Ci w piątek powiedzieć, że moja kosmetyczka, wiesz ta, która ma tego syjamskiego kota geja co czeka na młode....

- Pusia: o! a jaki ma kolor?

- Roratka: kto kosmetyczka? biała kobieta w wieku 34 lat...

- Pusia: kotka, a nie kosmetyczka!

- Roratka: jaka kotka?

- Pusia: no ta co czeka na młode przecież!

- Roratka: ale ona jest gejem!

- Pusia: kto? Kosmetyczka?

- Roratka: nie, kotka! No i właśnie ta kosmetyczka przełożyła mi wizytę na środek dnia wyobraź sobie! Istna podłość. W piątek tak mnie załatwiła fryzjerka i musiałam zamknąć biuro zaraz rano po ósmej. Kiedy ja mam pracować ja się pytam? Z tym coś trzeba zrobić! Koniecznie!

- Pusia: masz rację, przecież my się w tej pracy wykończymy. Wszystko w biegu... No dobrze, to ja w takim razie do Twojego powrotu zrobię zakupy - wiesz...skoro już zamknęłaś biuro.

- Roratka: ależ oczywiście Pusiu. Leć! Pa!

No i jak się tu nie zdenerwować! Mówię babie w mięsnym, że się spieszę bo w pracy jestem, a ona do mnie, że co ją to obchodzi!

"Czy wy wszyscy wiecie czym jest praca w związkach? To ciężka praca od rana do nocy" - powiedziałam. I zdziwiło mnię to, że nikt niczego nie powiedział tylko wszyscy na mnie się gapili. W tym kraju już nikt poza mną nie pracuje. I jak tu ma być dobrze?!

W końcu w biurze....

- Pusia: Roratko, chodź do kuchni. Muszę zapalić, a Ty posłuchasz moich ustaleń dotyczących dzisiejszego dnia.

- Roratka: już biegnę tylko skończę wprowadzać na listę nowych członków!

- Pusia: zostaw to! Ja najlepiej wiem jak to zrobić. Musisz się wielu rzeczy jeszcze nauczyć moja droga. A więc tak: wiem, że dochodzi jedenasta i przyszłam później ale musiałam po drodze wpaść do jednej szkoły, wiesz do tej, w której dyrektor idiota chce zwolnić 6 naszych członków.

- Roratka: aż sześciu ? To straszne!

- Pusia: ale spokojnie, niech ich zwolni, to sami idioci tacy jak on, nam takich członków nie trzeba. Żeby ludzie nie gadali napisze się kilka pism tu i tam, że się ich broniło i tyle.

- Roratka: Pusiu jaka Ty jesteś zaradna i pomysłowa. Czasem się dziwię, czego można od Ciebie chcieć, skąd te wszystkie oszczerstwa i kalumnie na forum?

- Pusia: prawdziwa cnota krytyk się nie boi! My im wszystkim jeszcze pokażemy. A teraz chodź szybko, napiszemy pismo. Podyktuję Ci treść, a Ty napiszesz.

 - Roratka: ale czemu znowu ja? Nie możesz go napisać sama?

- Pusia: przecież Ty piszesz szybciej, a poza tym ja jestem stworzona do wyższych celów. Muszę się skupić przecież. Ale skoro nie chcesz to łaski bez.

/ cholera, kolejna niewdzięczna. A tyle było zachodu, żeby ją wciągnąć do związku i zrobić z niej wiceprezesa. Przecież w kilka miesięcy została moim zastępcą - taki myk nie udał się jeszcze nikomu na świecie. A mnie i owszem. Jestem WIELKA. /

Czas zabrać się za pisanie:

Drodzy Państwo, 

jako przedstawiciel najważniejszych związków, z pełną odpowiedzialnością informuję, że mój prawnik wystosuje pismo do organów ścigania w celu ukarania tych wszystkich, którzy mają czelność występować przeciwko jedynym i słusznym związkom broniących wszystkich i wszędzie. Jednocześnie pragnę zaznaczyć, iż Wasze postępowanie jest karygodne i jeszcze dziś Zarząd Oddziału podejmie stosowne uchwały w celu usunięcia Was z szeregów naszej organizacji, wszystkich bez wyjątku, nawet tych, którzy do ZPN nie należą! Myślicie, że się nie da? Moi drodzy! Wy mnie jeszcze nie znacie. Ja mogę wszystko: przyjąć, wyrzucić, skłócić, zmanipulować, oczernić i to bez zbędnych uchwał, po co mi one? Mój prawnik może wszystko i choć nie ma hełmu jest bardzo skuteczny. Stojąc na straży prawa i uczciwości, wraz z moją przyjaciółką - zastępcą, wieloletnim członkiem naszej organizacji zrobimy wszystko aby pokazać jak bardzo zależy nam na nieskalanym wizerunku i uczciwości....

 

idę zapalić

 

Kontynuując wątek chcę uprzedzić, iż organizacja, której jestem  właścicielem zrobi wszystko aby podobna ŻENUŁA jak to forum, na którym stale się mnię oczernia nigdy więcej nie powstała. Niedopuszczalnym jest bowiem, aby bezpodstawne ataki na mnię, osobę uczciwą, dbającą o wszystkich w koło, osobę zaangażowaną w ochronę swojego stanowiska pracy wywoływały u mnię bóle brzucha i wymioty, ataki nerwowości, wręcz szału oraz chudnięcie / hura już jestem XL /.

 

Drodzy Państwo, niemożliwym jest abym paliła więcej, dlatego zwracam się do wszystkich tych, którym leży na sercu troska o nasz los - nie denerwujcie mnię, proszę. Ja tyle dla Was zrobiłam, ochroniłam przed zwolnieniem z pracy tyle osób, tylu osobom dałam pracę...

 

/ Roratko! przecież wiesz, że piję kawę z mlekiem!...co za tępa strzała, pracuje tu od maja i jeszcze się nie nauczyła parzyć mi kawy, ale i tak jest lepiej bo poprzednik wcale tego nie robił, dlatego już nie jest moim zastępcą /

...i dlatego apeluję o zaprzestanie wypisywania na tym forum bzdur, od których nawet moja kicia wyłysiała. Tak drodzy Państwo, przechodzimy to wszystko razem, podtrzymujemy się na duchu, ja i moja kicia. Czytamy i płaczemy, ja płaczę. Ostrzegam, że jeżeli ataki na mnię nie ustaną zwrócę się do mojego przyjaciela Wojtusia, a on Was wszystkich zwolni. Wszystkich! I kto się wtedy za Wami wstawi? Nic Wam nie da zapisywanie się do innych związków bo tam nie ma prawnika. Ja i moja zastępca przyjaciółka dbamy o to, aby wszyscy mieli ochronę...Wszyscy! A jest nas ponad 500!...

- Roratka: Pusiu, kolejna osoba złożyła rezygnację  z przynależności do ZPN!!...i co teraz? Liczba członków spadła nam poniżej wymaganych 500 osób! O Boże! ...tracę oddelegowanie do pracy w związkach!

- Pusia: no i co z tego? Moja droga, żaden problem. Dopisz z dwie fikcyjne osoby do tych, którzy sami opłacają składki i już masz 501. Nikt tego nie sprawdzi, a wykażemy że mamy więcej niż trzeba.

/ tępa strzała - wszystkiego muszę ją uczyć. Jej poprzednik był jeszcze gorszy bo nigdy nie doceniał mojej "zaradności" i zawsze miał jakieś "ale"... żenuła normalnie! /

- Roratka: Pusiu jaka Ty jesteś mądra i zapobiegliwa!

Stale coś!. Nigdy nie skończę pisać tego listu, a na 14:00 jestem umówiona w Starostwie, ale jeszcze wcześniej mam fryzjera i potem kosmetyczkę. Mój Boże, mnie ta praca w terenie wykończy. Skąd na to wszystko wziąć czas?

 

 

Drodzy Państwo,

Wracając do rozpoczętego wątku: zwracam się z apelem do wszystkich należących do innych  związków o zaprzestanie płacenia składek i przejście do naszej  organizacji. Tylko w naszym związku będziecie mieli ochronę i prawnika. A poza tym co tamte związki mogą? No proooszę Was, żenuła po prostu i tyle.

Prawdą jest, że z tej Pruskiej szkoły stowarzyszeniowej wielu członków przeszło za moją sugestią do ZPN. Ja im tylko pomogłam podjąć słuszną decyzję. Mój Boże, jak mi ich było żal. No, a teraz wylecieli z pracy. No ale przecież to nie moja wina, ja ich nie zwalniałam. Koniec tematu!

Ponadto chciałam dodać, iż znam osobiście wielu dyrektorów szkół, a tych których jeszcze nie znam - poznam już wkrótce, bowiem zaczęłam nie tak dawno kolejną wspaniałą kadencję.

Jako prezes zrobię wszystko aby ustalić nazwiska tych, którzy nie oddali na mnię głosu podczas ostatnich wyborów. To była istna potwarz i podłość. Już ja się rozprawię z tymi, którzy śmieli myśleć inaczej niż ja. Niewdzięczni ludzie! Zabrałam ich wszystkich na szkolenie wyjazdowe! Pojedli i popili za związkowe pieniądze, a teraz co?! Nawet krzyżyka nie potrafili postawić tam gdzie trzeba. Barany!

- Roratka: Pusiu dzwoniła Pani Prezes Flaszka - ktoś napisał na Ciebie skargę!

- Pusia: coooo!!!   znowu???. Dzwonię natychmiast!

- Pusia: hallooo...

- Pani Flaszka: no witaj moja droga. Kolejna skarga wpłynęła do mnie na Ciebie!

- Pusia: podłość ludzka nie zna granic! Co tym razem?

- Pani Flaszka: no przeczytam Ci " w imieniu wszystkich związkowców zwracamy się  z prośbą o interwencję w bardzo ważnej dla nas sprawie. Pani Prezes Pusia reprezentuje przede wszystkim swoje interesy, a nie nasze. Prosimy o zajęcie stanowiska. Podpisano: i tu lista nazwisk"

- Pusia: czytaj kto się podpisał!!! KTO SIĘ PODPISAŁ!!!

- pani Flaszka: pani Jedna z Drugą i Trzecia z Czwartą.

- Pusia: o półmózgi jedne! To ja im dałam ochronę, dogadałam się z dyrektorem żeby zwolnił członka tego drugiego związku, a nie ich samych!! I tak się odwdzięczają? Ja ich załatwię.

- Pani Flaszka: zrób z tym porządek ale jakby co to ode mnie niczego nie wiesz.

- Pusia: aaaaależ oczywiście moja droga. Przecież nie pierwszy raz sobie pomagamy.

- Pani Flaszka: no mam nadzieję.

- Pusia: No to pa Flaszeńko...pa, całuję.  Rorata !!!!! zwołujemy Zarząd. Ja im wszystkim pokażę! Co oni sobie wyobrażają? Na mnię pisać skargi? Do Flaszki? Do tej etylowej, śmiesznej i nieumiejącej się ubrać Flaszki? O tak!!! Rozebrać to się ona potrafi, ale załatwić tak prostej sprawy nie umie. I mi tu wydzwania, zawracając mi głowę, a ja mam jeszcze pracę w terenie dzisiaj. No nie zdążę, nie zdążę!! O Boże, mnie ta praca w terenie kiedyś wykończy!.

 

Sami widzicie Drodzy Państwo jak wygląda moja ciężka praca. Można się wykończyć przecież.

- Pusia: Roratko, zadzwoń do wszystkich i powiedz, że zwołuję Zarząd na dziś na 17tą

- Roratka: ale to za wcześnie. A jak nie będą mogli przybyć wszyscy?

- Pusia:  i co z tego? Podejmiemy kilka uchwał szybko, bez listy obecności. W razie czego kiedyś się taką stworzy.

- Roratka: ale przecież pod protokołem będą widniały podpisy obecnych członków Zarządu...

- Pusia: protokołem? Jakim protokołem? Po co nam protokoły? Mooooja droga, jeszcze wiele musisz się nauczyć.

- Roratka: tak, masz rację Jesteś taka mądra!

Spróbowaliby nie przyjść na posiedzenie Zarządu, kiedy są tak ważne sprawy do omówienia!

- Pusia: witam członków Zarządu. Dzisiejsze spotkanie będzie poświęcone wpisom na forum, na którym ktoś śmiał napisać, że jestem "puszysta". To istna KALUMNIA! Uważam, że ataki na mnię są także atakami na Was wszystkich

- Roratka: ja nie jestem puszysta przecież! Mój mąż mówi do mnie "kruszynko"

- Pusia: skoro piszą na forum,  jesteś puszysta to znaczy, że jesteś! Ludzie zawsze mają rację!

- Matka: jak mogli! wstrętni niewdzięcznicy! to my sobie tutaj flaki wypruwamy przez dwie godziny dziennie prawie, musimy przekładać wizyty u kosmetyczek i fryzjerów wychodząc na niesłowne. Mnie ostatnio odpadł paznokieć i musiałam zamknąć biuro na cały dzień - przecież nie będę w takim stanie przyjmować gości! Jak można pić z kimś kawę w takim stanie!

- Pusia: O Boże! cały Ci odpadł? Na amen?

- Matka: oczywiście! Ale już jest dobrze - przyklejony. Dobrze, że tylko jeden.

- Pusia: moja droga, to zrozumiałe, że należy w takim przypadku zamknąć biuro na cały dzień. PRIORYTETY. A wracając do tematu: jestem poruszona do głębi tym, że ktoś o mnie napisał "puszysta". Przecież ja nie jestem puszysta, prawda?

- Roratka: ależ oczywiście, że nie jesteś Pusiu. Wszystkiemu winne są ta fatalne proszki do prania. Po nich wszystko się kurczy i mocno opina. Przecież to wszyscy wiedzą.

- Pusia: stawiam wniosek o podjęcie uchwały dotyczącej pisma naszego prawnika do producentów proszków do prania. Ten proceder musi się zakończyć! Jak my wszystkie wkrótce przez nich będziemy wyglądać??!!

- Matka: masz rację Pusiu. Należy z tym skończyć raz na zawsze!

 

Uchwała podjęta.

- Pusia: a teraz czas rozprawić się z tymi, którzy wypisują nieprawdę na forum!. Myślę, że czas aby Zarząd wyraził swoje oburzenie. Kto jest "ZA" ręka w górę! Pięknie. Proszę zaprotokołować, że wszyscy członkowie  Zarządu wyrazili oburzenie.

- Matka: ale dziś nikt nie protokołuje!

- Pusia: a tak, zapomniałam. Ne zawracajmy sobie głowy protokołami w takim razie.

- Roratka: a co z tym forum?

- Pusia: jak to co z forum? Należy je zlikwidować - jak najszybciej!

- Roratka: proponują podjąć uchwałę o zamknięciu forum.

- Pusia: kto jest za zamknięciem forum? Pięknie. Proszę zaprotokołować, że Zarząd jednogłośnie podjął uchwałę o zamknięciu forum NTO.

- Matka: ale dziś nikt nie protokołuje!

- Pusia: a tak, zapomniałam. W takim razie jeszcze dziś wyślę do redakcji uchwałę o zamknięciu forum. To się musi skończyć!

- Matka: brawo, brawo! Koniecznie trzeba powiadomić o tym naszych członków. To wielka chwila. Umieścimy uchwałę na naszej stronie internetowej.

- Pusia: przecież my nie mamy strony internetowej. Ukradł nam ją były wiceprezes. Podły!

- Matka: ano tak, prawda.

- Pusia: wracając do byłego wiceprezesa chciałam oświadczyć, że sprawy zostały pozamiatane pod związkowy dywan. Jestem w stałym kontakcie z Prezes Flaszką, która stoi po mojej stronie. Wszystko jest w najlepszym porządku. Przez byłego wiceprezesa zostałam oskarżona o fałszowanie dokumentów, ale moooi drodzy, przecież brak jednej głupiej uchwały to jeszcze nie jest fałszerstwo przecież...

- Matka: oczywiście, że nie jest. Przesada.

- Pusia: znacie mnię przecież: zrobię wszystko aby było dobrze dla ratowania dobrego imienia naszego związku i ochrony mojej przyjaciółki Roratki, którą tak potraktował były wice...

- Roratka: a to podły drań! Jak mógł tak postąpić! O Boże! Nie mogę powstrzymać łez.

- Pusia: nie płacz Roratko. Jesteśmy z Tobą. Już nie pozwolimy Cię krzywdzić byłemu wiceprezesowi. Pragnę przypomnieć Zarządowi, że były wiceprezes bezczelnie wykorzystał nazwisko naszej przyjaciółki do własnej kampanii wyborczej, zarzucając jej to, że przyjęto ją do naszego związku niezgodnie z prawem. A przecież Statut "Związku Polskiego Nepotyzmu" w punkcie 5 § 14 mówi " jeżeli przyjaciółce członka naszego związku zagraża bezrobocie należy go, nie bacząc na wszelkie przeszkody, przyjąć bezwarunkowo i dać mu ochronę związkową. Aby uwiarygodnić przyjęcie należy z nowoprzyjętego członka uczynić prezesem ogniska albo najlepiej wiceprezesem Zarządu Oddziału. W tym trybie przyjęcia nie są wymagane żadne posiedzenia Prezydium Zarządu, ani podejmowanie jakichkolwiek uchwał".

- Matka: o mój Boże, jak to dobrze, że my Ciebie mamy Pusiu. Jak to dobrze!

- Pusia: no oczywiście. Przecież od czegoś mnię macie.

Wolne głosy i wnioski.

- Pusia: widzę, że nie ma żadnych uwag. Dziękuję za przybycie.

To był straszny dzień. W biurze do 11:00 do 11:30, potem biegiem do fryzjera, kwadrans w Starostwie Powiatowym / krótko, bo zapomniałam się umówić i nikt na mnię nie czekał. Istny skandal. Przecież do nich przyjechałam!/, potem kosmetyczka - przecież nie pokażę się na Zarządzie "sote". Nawet obiadu nie zjadłam biegnąc na Zarząd. I raptem jest 19:00 Co za dzień! Kiedyś mnię ta praca wykończy!

 

Komentarze  

 
+9 #1 Kk 2015-01-30 07:18
O tak! przyjaźń do grobowej deski. Wszyscy won, teraz ja i moja przyjaciółeczka będziemy rządzić.
Cytować
 
 
+8 #2 Ania 2015-02-03 13:01
Jestem wręcz pewna, że to są prawdziwe dialogi. Kiedyś jeden identyczny słyszałam, zgadnijcie gdzie? Włosy dęba stają z wrażenia na głowie jak się to czyta. Wypisz wymaluj osoba, którą wsyscy doskonale znamy
Cytować
 
 
+5 #3 Ja 2015-12-17 09:00
Czy Wam to kogoś nie przypomina...wy pisz wymaluj...Pusia :-)))
Cytować