Drukuj

Historia czyli jak pozbyłam się kolejnego wiceprezesa

No i całą noc nie spałam! Ten skurwysyn mój zastępca będzie na mnie donosił do władz okręgu??!! Do prezes Flaszki, tej alkoholiczki co się ubrać nie potrafi! Na mnie będzie donosił!! Na mnie Pusię Wydmusię! Panię Prezes Pusię Wydmusię!! Ja mu pokażę kto tu rządzi. A teraz do biura. Pewnie zaraz po donosie na mnię zwalą mi się tutaj wszystkie komisje rewizyjne świata, a my od roku nie przyjmowaliśmy członków uchwałami. A co, kurwa. Wszystkim mam się zajmować sama? Boże, mnię ta praca kiedyś wykończy. Teraz do biura…szybko!

 

Pusia: witaj Mateczko.

Mateczka: witaj Pusiu.

Pusia: musimy pogadać. Wice powiadomił władze okręgu i Flaszkę o tym, że po koleżeńsku przyjęłam bez uchwały Roratkę do ZPN.

Mateczka: a nie mówiłam, że będą problemy?!

Pusia: pierdolisz! Wszystko załatwię. Ja Pusia Wydmusia potrafię wszystko. Teraz zadzwonię do Flaszki, a Ty słuchaj i się ucz moja droga. Wiecznie żyć nie będę! Dzwonię!

Pusia: witaj Flaszeńko kochana!

Flaszka: no witaj moja droga, co to się tam u Was dzieje? Nie potrafisz przyjaciółki przyjąć do ZPN tak, żeby nikt się nie dowiedział. Przecież tyle razy Cię uczyłam jak się to robi. Przecież z naszymi sprzymierzeńcami z PZPR tyle razy stosowaliśmy nasz chwyty i wszystko zawsze udawało. A teraz co? Nawet prezes Bredziarz już o wszystkim wie i czekana to  jak sprawę załatwimy.

Pusia: no widzisz jaką żmiję sobie na piersi wychowałam! O ja biedna!! i co ja mam teraz zrobić? Poradź mi kochana co mam zrobić? Przecież Roratka jest moją przyjaciółką. Nie miała czasu się zapisać do ZPN, a teraz ma problem i musimy jej pomóc.

Flaszka: no nie wiem...nie wiem…

Pusia: posłuchaj więc co Ci powiem Flaszeńko: mój wice planuje wziąć udział w jesiennych wyborach do władz okręgu i wygryźć Cię ze stanowiska. Twierdzi, że jesteś stara, że jesteś pijaczką i w dodatku źle ubraną. A ten Twój zastępca… to Twoje emerycie towarzystwo wzajemnej adoracji trzeba rozgonić.

Flaszka: że coooo??? Nie wierzę! Zawsze pracowało się nam dobrze. Nie wierzę!

Pusia: moooja droga. Nie bądź naiwna. A po co on pisał do prezesa Bredziarza? Ano po to żeby mu pokazać jaka jesteś beznadziejna i nad niczym nie panujesz w swoim okręgu!

Flaszka: a to skurwiel! Przyjedź. Musimy pogadać. Załatwimy go na cacy. Nie będzie mi tu taki jeden groził!

Pusia: ależ oczywiście kochana, że przyjadę. Za godzinę będę u Ciebie. Pa kochana, pa pa.

I po sprawie. Wszystko załatwione.

Pusia: …i co nie jestem WIELKA?!

Mateczka: wiesz… słucham i uszom nie wierzę! Przecież to wszystko nieprawda! Przecież wice nigdy nie mówił, że będzie kandydował w wyborach do władz okręgu.

Pusia: a kogo kurwa to obchodzi!? Flaszka jest tak głupia, że łyknie wszystko co jej powiem. Teraz się będzie bała i nie ma wyjścia – musi się go pozbyć, a ja przy okazji mam go z głowy. Roratka zostanie moim zastępcą i będzie wspaniale!

Mateczka: ale przecież nie ma  żadnych protokołów w księdze protokolarnej. Roratki protokołu też tam nie ma. Ona do ZPN nigdy się nie zapisała przecież! Nie ma pojęcia o naszym związku. Wydrukowałaś masę uchwał, które nie mają odzwierciedlenia w księdze. Nie było żadnych posiedzeń Prezydium. Nikogo nie przyjmowaliśmy do ZPN od roku…

Pusia: to ja mam Cię kurwa uczyć ja się to załatwia? Wyrwiesz kartki z tyłu księgi, wkleisz w środek i napiszesz protokół. Proste!

Mateczka: ale to nielegalne! Co na to komisje rewizyjne?

Pusia: ja decyduję co jest nielegalne, a co nie! Komisje mam w kieszeni. Dostajesz co miesiąc kasę to siedź cicho. Zabieraj się do roboty. Jadę do Flaszki.

Kolejna uczciwa! Bierze kasę co miesiąc za nic i pyskuje.  Ja się tu staram jak mogę żeby ci nasi durni prezesi nie dowiedzieli się o niczym i nie kłapali jęzorem na prawo i lewo na co ich składki wydajemy. Nikt tego nie docenia. Co za ludzie! Boże, mnię ta praca kiedyś wykończy!  A teraz do jadę  Flaszki…

Flaszka: no jesteś w końcu…

Pusia: jestem, jestem. Jadę do Ciebie i nie mogę uwierzyć, że mój wice planował Cię wygryźć ze stanowiska! Ciebie, jakże zasłużoną, elokwentną, doświadczoną prezes naszego związku od tylu lat!

Flaszka: wiesz, mnie w to też trudno uwierzyć. Ale zdałam sobie sprawę z tego, że nie mogę ryzykować utraty stanowiska. Wiesz przecież co mam dotracenia: 2 000 zł miesięcznej diety ze składek członkowskich za nic, wszystkie delegacje do Warszawy na 1 klasę expresu w obie strony, mieszkanie bo przecież mieszkam w biurze bo nie opłaca mi się jechać do domu. Mam tu wszystko i popłacone ze związkowych pieniędzy, wszystkie rachunki za prąd itd. A emerytura, którą dostaję to tylko mały dodatek do tego. No i przecież synową zatrudniam w sekretariacie.

Pusia: wiem Flaszeńko, wiem i dlatego musimy coś postanowić…

Flaszka: więc będzie tak: wszystkie uchwały pofałszowane przez Ciebie tak nieudolnie wyrzucisz do kosza. Wydrukuj  je porządnie, a księgę protokołów utajnisz. Powiesz swojemu prawnikowi, żeby wszystkim oświadczył, że nie musisz nikomu księgi pokazywać i nikt do niej nie ma wglądu od dziś. Księga od dziś jest tajna! Nie komentujesz i nie zabierasz głosu w sprawie. Komisje rewizyjne wezmę na siebie. Wszystko załatwię. Prezesowi Bredziarzowi naopowiadam bajek i uwierzy jak zawsze. To idiota, a poza tym kompletnie go nie interesuje co się tutaj dzieje. Ma teraz swoją kampanię wyborczą na głowie. Ma być spokój i tyle.

Pusia: i tak zrobimy. Wiedziałam, że znajdę wyjście z sytuacji…

Flaszka: Ty znalazłaś? No popatrz, nie wiedziałam, że to Ty…

Pusia: moooja droga, nie targujmy się. Ważne, że obie na tym wygramy.

Flaszka: a tego wice wywal z ZPN. Wymyśl jakąś bajkę, że działał na niekorzyść członka związku i masz go z głowy..

Pusia: nooo oczywiście. Przecież Roratka jest naszym członkiem już pół roku… a to, że składki zapłaciła po 3 miesiącach. Boże jedyny - zapomniała i tyle. Ona jest ostatnio taka zapracowana! No to tyle. Wracam. Pa kochana, pa…

I po sprawie. Ciekawe czy ona jutro będzie pamiętać o czym dziś rozmawiałyśmy. Śmierdzi wódą jak zawsze i o świecie nie ma pojęcia. Prezes okręgu… ŻENUŁA kompletna. Przecież to widać: prezes to ja, a nie takie zapijaczone, źle ubrane czuchro. No to wice mam z głowy. Mój zarząd łyknie bajeczkę o jego „działaniu na niekorzyść” jako naszego członka Roratki i po sprawie. Zamki do biura już wymienione. Niedługo wybory. Roratka zostanie moim zastępcą i będziemy mogły w końcu pić kawę w spokoju. I nie będzie mi tu żaden starosta wytykał, że ja Pusia Wydmusia, Pani Prezes Pusia Wydmusia „pracuje w terenie”. Jestem WIELKA!

 

 

 

Komentarze  

 
+8 #1 W 2016-01-09 18:26
Ciekawe czy Sobiedobrzerobi c to czyta
Cytować